Gazetka Agis

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – styczeń 2018

Dnia 8. Stycznia byliśmy na sztuce teatralnej p.t "Trzy sypialnie". Opowiada ona o perypetiach o jednym z małżeństw. Ich przeżycia i problemy małżeńskie dokuczają ich rodzicom, a także dwóm parom ich przyjaciół. Nie układa się Olafowi i Bożence, bo są bardzo wrażliwi, a Olaf kocha jeszcze Jowitkę, z  którą ma się spotkać na imprezie u Szczepana i Lucyny, którzy żyją bardzo spokojnie i cichutko. Każda rzecz robią razem. Jeszcze do tego nowy partner Jowitki-Czarek leży z naderwanym lub trochę nadwerężonym mięśniem trójdzielnym, znajdującym się na kręgosłupie. Nie może wstawać z łóżka, bo tak kazał mu lekarz. Jest więc dokładnie unieruchomiony. Próba poruszenia się wywołuje ból. Cezary ma wizytę Olafa, który mówi mu, że on był pierwszym chłopakiem Jowitki. Są rozmowy rodziców  Olafa i Bożenki(matkę gra Ewa Ziętek, a ojca pan Siudym).Rozmawiają oni na początku pierwszego aktu ze sobą o tym, że Jowitka była bardziej poukładana od Bożenki. Bożenka na widok zbliżeń Olafa i Jowitki zaczyna się wściekać. Później musi spać u rodziców. Spi w łóżku z mamą./Ale i wtedy mówi przez sen. Całą tę gehennę kolegów Bożenki i Olafa kończy spokój na łóżku Szczepana i Lucyny, który ogarnia ich obok,(gdy Olaf spokojnie zasypia przy Bożence, a ona czuje się wreszcie spokojna). Jeszcze tylko Szczepan skręca sobie nogę na przyjście ich obojga. Ale na koniec wszyscy się godzą. Razem składają stół, który się rozwalał. Wszystko dobrze się kończy.

Hanna P.

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – styczeń 2018

Przed Nowym Rokiem ,dnia 29 grudnia 2017-tego roku graliśmy i śpiewaliśmy kolędy. Wykonywaliśmy także kolaże na temat tego roku i tego, który nadszedł. Są to także kolaże o naszych marzeniach i oczekiwaniach. Dziś już jest piaty dzień Nowego Roku 2018-tego. Siedzimy w pracowni i pracujemy. Jest cicho. Wszyscy są zajęci. Gdyby było głośniej, nie można by nic zrobić. Obserwuję wszystkich. Są zajęci swoimi pracami. Ja też coś robię. Nowy Rok już się zaczął.

Hanna P.

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – grudzień 2017

Dnia 12. grudnia 2017 roku byliśmy na występie zespołu taneczno-śpiewającego Mazowiacy w teatrze Ateneum. Było to wprowadzenie do świąt Bożego Narodzenia, zachęcanie do śpiewania kolęd. Przybył Święty Mikołaj. Znam już ten zespół dobrze ,niektórzy z uczestników naszych warsztatów tańczą tam i śpiewają. Cały występ był oparty na urodzie ŚWIĄT , PRZYGOTOWANIACH DO NICH .BYŁO UBIERANIE CHOINKI ,ZAMIATANIE SCENY (KTÓRA  BYŁA WNĘTRZEM DOMU, PODŁOGĄ). Występ trwał godzinę ,ale wprowadził nas w miły świąteczny nastrój. Wolontariuszka bardzo pięknie śpiewała ,również chórek. Był to już wyczekiwany przedświąteczny czas, kiedy ludzie kręcą się po domu .I wszyscy chcą mieć miły czas dla siebie i rodziny. Mimo, że występują na scenie ludzie z dysfunkcją, jest to miłych wiele chwil. Wszyscy przetrenowali to, jak mają tańczyć lub zaśpiewać. Jest miło chodzić na występy zespołu Mazowiacy.

Hanna P.

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – listopad 2017

Dnia 21. listopada 2017 roku byliśmy w fabryce czekolady Wedla. Przywitano nas miło. Powitały nas dwie przewodniczki i przewodnik. W dawnych czasach była w tym miejscu cukiernia ,w której pito płynną czekoladę(do pięciuset filiżanek dziennie). Fabrykę rozbudował syn Karola Wedla Emil Wedel. Tam produkuje się od dawnych lat czekolady i nie tylko. Kiedyś popularne były cukierki karmelki od Wedla, po których przechodziło przeziębienie. Gdy ktoś chciał pracować u pana Wedla ,musiał mu uścisnąć dłoń. Wcześniej musiał ją umoczyć w zimnym śniegu. Był to test na przyjęcie do pracy. Dlatego więcej pracowników przyjmowano do fabryki w sezonie jesienno-zimowym. Dziś Fabryka trudni się też wytwarzaniem rzeźb z czekolady na różne okazje lub po prostu bez okazji(są to wtedy zwierzątka i medale, nawet obrazy);i wszystko to jest duże i staranne. Jedną z rzeźb zaprojektował Zbigniew Boniek(jest to syrenka z piłka).Drugą rzeźbę wymyśliła Justyna Kowalczyk, narciarka. Jest to także figurka syrenki, ale z kijkami do jazdy po śniegu. W jednym miejscu stoi makieta z czekolady, po której jeździ lokomotywa z dwoma wagonikami. Nie zabrakło dla nas poczęstunku ,a także prezentów, które były dość obfite(były to produkty Wedla ,czyli czekoladki ,delicje ,batoniki ,sezamki). Poczęstunek był także z czekolady płynnej, ptasiego mleczka i różnych czekolad nadziewanych w tabliczkach. Polecam tam się wybrać, gdyż byliśmy również na taśmie produkcyjnej. Nie przy samej taśmie, tylko za szybą było nam dane podziwiać wytwarzanie słodkości. Wszyscy pracownicy chodzą zakryci, a jedynymi wyrobami jubilerskimi ,które można tam wnieść, są obrączki. Panowie z brodami musza i na nich mieć czepki. Polecam pójście na wycieczkę do firmy Wedel każdemu. Jest to ciekawie opowiedziane zmaganie się z ziarnem kakaowca(pochodzi ono z Ghany w Afryce Zachodniej i z Ameryki Środkowej i z Ameryki Południowej). Cała droga na nasze stoły i do naszych gardeł jest długa, poprzez zapylanie, rozcinanie owoców, suszenie, klasyfikację ,a potem przetwarzanie ziarna kakao już w fabryce. My byliśmy w fabryce czekolady Wedla. Jest to trudna praca, taka produkcja. Wszystko to dla miłego, słodkiego smaku w ustach.

Hanna P.


Tekst Jana O. do Gazetki AGIS – listopad 2017

Wycieczka  do  Wedla

Zwiedzaliśmy Wedel z całą grupą z Agisu. Zwiedzaliśmy czekoladowe rzeźby. Oglądaliśmy Film jak robi  się kakao. A potem był słodki poczęstunek. Dostaliśmy słodycze. Było wspólne zdjęcie na tle zebry. Z  aparatu służbowego. Wszyscy byli zadowoleni z wycieczki.

Jan O.

Wycieczka do Fabryki Wedla 21.11.2017 r

Byliśmy z ,Agisem na wycieczce w Wedlu, Fabryka istnieje od 1851r. Historie powstania Fabryki opowiedziała nam Pani, która nas oprowadzała. Widzieliśmy linię produkcyjną czekolady, wszystko jest bardzo zmodernizowane większość sterowana komputerami, bardzo sterylne warunki w jakich produkuje się czekoladę i inne smaczne wyroby. Zobaczyliśmy różne figurki z czekolady np. chomiki, zając, oraz inne ciekawe. Obejrzeliśmy film o uzyskiwaniu kakao. Następnie był słodki poczęstunek gorąca czekolada, torcik wedlowski, mieszanka wedlowska, rożne czekolady, ptasie mleczko.  Pani przewodnik zaprowadziła nas do  historycznego gabinetu, gdzie stał  pamiątkowy stół na ścianach wisiały portrety Karola Wedla, Emila Wedla i  Jana Wedla to właśnie  P. Jan Wedel wybudował Fabrykę na Kamionku, ponieważ na Szpitalnej była za mała. Miał dużo ciekawych pomysłów o promocji wyrobów m.in. nad wybrzeżem z samolotu zrzucał słodycze i ulotki dla ludzi wypoczywających. Mogliśmy robić zdjęcia. Wszyscy dostaliśmy  upominki dwie czekolady, dwa batony, sezamka i delicje pomarańczowe. Superowo i jeszcze raz superowo.

Iza



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – październik 2017

 

Dnia 26.10.2017r. Byliśmy w jedynej stołecznej wytwórni bombek. Wszyscy byli zachwyceni bo mogliśmy sami ozdobić bombkę i wziąć ją do domu. Na samym początku jednak dowiedzieliśmy się, jak powstają bombki. Wytapia się je z metrowych rurek, które rozgrzewa się w temperaturze 900 stopni Celsjusza palnikiem. Potem te bombki zanosi się do srebrzenia w azotanie srebra. Srebro nie jest w postaci czystej, tylko w ciekłym roztworze w kolorze srebrnym. Wszyscy zajrzeli do sklepiku, by kupić bombki do domu. Jesteśmy zachwyceni, taka bombkarnia jest w Warszawie. Gdy coś powstaje, cieszy się wielu kupujących. Zachęcam grupy na wyjście do tego miejsca, gdyż w krótkim czasie można się dużo nauczyć. Nie dane jest użyć palnika, bo nie jesteśmy pracownikami tej fabryki. Ale uczucie jest porażające. Ja prywatnie lubię topienie się szkła.

Hanna P.



Tekst Izy G. do Gazetki AGIS – październik 2017


Warsztat malowania bombek oraz pokaz powstawania bombek w dn. 26.10.2017 r. Razem z grupą byliśmy na pokazie wydmuchiwania bombek, zaprezentowano różne bombki oraz proces ich powstawania. Następnie cała grupa dostała bombki, farby, kolorowe brokaty i zaczęliśmy tworzyć samodzielnie swoje bombki. Super warsztat bombkowy jestem zadowolona że mogłam uczestniczyć i namalować taką ładną bombkę, którą dostaliśmy ładnie zapakowaną do domu. Można tam kupić różne bombki.

IZA

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – wrzesień 2017

  Dnia 8 września pojechaliśmy grupą do pięknych miejsc Podlasiu. Znajduje się ono na północno-wschodniej granicy Polski. Najpierw pojechaliśmy do Patrykoz.Za bardzo wąską bramą znajduje się "Perła Podlasia"- mały pałacyk, przywrócony ze stanu ruiny do piękności i z eksponatami teraźniejszego właściciela. Ten człowiek razem z przyjacielem przywrócił dworek do stanu sprzed lat, gdy mieszkali tam pierwsi właściciele budynku. Są tam zebrane zegary, poduszki, stara szafa znaleziona przez przypadek i poskładana z desek(właściciel zna się na tych sprawach i jest hobbystą od antyków). W pałacu są schody, skręcone tak, jak zakłada styl angielski pod kątem 90 stopni.

Jest też tam wiele pieców, czynnych, ale niestety smolących. Jest tam dużo pomieszczeń.

Pałacyk był ruiną, a teraz zachwyca. Polecam go zwiedzać. Następnym punktem wycieczki były Siedlce, Drohiczyn nad Bugiem. W Siedlcach zwiedzaliśmy muzeum diecezjalne.

By nie zniszczyć eksponatów, musieliśmy zostawić mimo naszego sprzeciwu bagaże i ubrania w szatni. Były to wymagane po to, ponieważ sale z eksponatami są tam wąskie, z wąskim korytarzem i nie można było dotykać ,uszkodzić rzeczy. Ciągle się trącaliśmy o coś. Była to wystawa  w stylu starych kościołów. Wystawione były tam stare ornaty(ubrania księży ,misternie wykonane, z  ważnej okazji ,z dawnych epok ,z historią taką,  że z tych ubrań sczytywano to, jaki jest Bóg, co jest w świecie, który będzie kiedyś. Zwykły człowiek nie umiał kiedyś pisać i czytać, więc musiał mieć to namalowane. Dlatego były też obrazy, pokazane tak, żeby było widać ,jaki ma stosunek do oglądającego  portret portretowany człowiek. Jeśli patrzy dumnie, prosto w oczy ,znaczy to ,że jest ważną osobą Mówią też o tym jego szaty. Również kiedyś nosiło się peruczki, by pokazać ,że ludzie z nimi są ważniejsi. Mają coś więcej, niż tylko czapkę. W Siedlcach widzieliśmy tez ceglany kościół.

Kościoły są wszędzie ,budowane podobnie do niektórych budowli sakralnych w Warszawie (chodzi o styl gotycki, z bardzo wysokimi wieżyczkami , spiczastymi).Wszystko obejrzeliśmy dzięki panu Sebastianowi, naszemu przewodnikowi, który dbał o to, żebyśmy sie nie spóźnili, bo pani kustosz nie otwiera tak chętnie muzeum i trzeba zdążyć na czas. Widzieliśmy tam jeszcze obraz El Greco-sławnego malarza, który przedstawia modlącego sie świętego Franciszka, który odczuwa już bliskość ze światem pozagrobowym(na obrazie są elementy takie jak czaszka, światłość).

Obok jest kopia, raczej przemalowanie obrazu El Greco, który to obraz namalował jego syn(jest też święty Franciszek w ekstazie). Pojechaliśmy także do Drohiczyna. Zaczęliśmy od obiadu. Knajpka była mi znana, kiedyś w niej stołowałam się. Byliśmy potem na wystawie motocykli(budynek jest bardzo dobrze chroniony). Motocykle(niektóre)były zardzewiałe, straciły kolor.

Oczywiście w sklepiku wielu z nas kupiło sobie pamiątki. Były koszulki z nadrukiem Drohiczyn  kubeczki okazjonalne .I magnesy na lodówkę. Lecz my nie wszystko mogliśmy kupić. Potem zmęczeni (po wystawie motocykli) wróciliśmy do Warszawy .Kierowca pruł tak szybko  ,jakby prowadził samochód osobowy ,a nie zwykły busik. Należy nadmienić ,że z takim "obciążeniem" grupa z dorosłymi ludźmi jest to ciężki pojazd. Raz przejeżdżaliśmy przez drewniany mostek ,który był przystosowany tylko do kilku ton. Po drodze podziwialiśmy piękne krajobrazy, pasące się krowy. Polecam wycieczki z niespóźniającym się ,trzymającym zawsze rękę na pulsie panem Sebastianem ,który ma dużo informacji i ciekawe znajomości.

Naprawdę ta wycieczka po mojej i pozostałych uczestników wakacyjnej przerwie była udana.

Jakoś jesteśmy zgraną grupą. Ale byliśmy też poza tym na skarpie w Drohiczynie ,na która trzeba mieć siłę wspiąć się. Ale widok stamtąd jest piękny i nawet zmęczona wycieczka była zadowolona ,że weszliśmy wszyscy na górę. Polecam te wycieczki ,chociaż naprawdę dużo zobaczyliśmy na tej ostatniej. I naprawdę zmęczeni wracaliśmy do domów.

Hanna P.


Tekst Anny K. do Gazetki AGIS – czerwiec 2017 r.
Wyruszyliśmy o 9.15. Pan Sebastian powiedział, że na Mazowszu nie było magnaterii – większość dworów magnackich znajdowało się na Ukrainie czy Małopolsce. Na Mazowszu były tylko dwa znane rody – Radziejowskich i Krasińskich. Hieronim Radziejowski był zdrajcą, kolaborował ze Szwedami w czasie potopu szwedzkiego. Jego potomek został duchownym, żeby odpokutować za grzechy przodka. Na nim zakończyła się ta linia Radziejowskich.
Drugim znanym rodem na Mazowszu był ród Krasińskich. Ojciec Zygmunta Krasińskiego popierał Napoleona, który ofiarował mu Opinogórę. Krasińscy mieli też posiadłość w Złotym Potoku za Olsztynem.
      Gdy mijaliśmy Rakowiecką, pan Sebastian powiedział, że w 2019 roku ma być otwarte Muzeum w miejscu dawnego więzienia. Jedziemy pod placem Na Rozdrożu – do I wojny światowej stała tu cerkiew, zbudowana dla zaborców rosyjskich. Mijamy liceum Batorego, gdzie wizytę złożyła królowa Elżbieta II i Michael Jackson. Za Centrum Kopernika znajduje się nowe Muzeum Sztuki Współczesnej. Otworzone też jest Centrum Pieniądza NBP – będzie to muzeum   monet, banknotów – muzeum interaktywne. Potem mijamy bulwar nad Wisłą – są tam rzeźby zwierząt – jest to miejsce do spacerów i pikników.
       W oddali widzieliśmy zoo – ostatnio w Hollywood powstał film „Azyl” - film o naszym ogrodzie zoologicznym – państwo Żabczyńscy ukrywali tam Żydów. Ten film jest niewątpliwie reklamą naszego ogrodu zoologicznego. Potem widzimy Cytadelę – jest tam Muzeum Katyńskie. Mają tam powstać jeszcze Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Historii Polski. Następne były Bielany, których nazwa pochodzi od białych habitów kamedułów, którzy mieli tam swoje pustelnie. W kościele na Bielanach znajduje się serce króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
Most Marii Skłodowskiej powstał w 150 lat od jej urodzin. Maria Skłodowska miała dwie córki – Irenę i Ewę. Irena też dostała Nobla w 35 lat po Marii. Jej mąż dostał Nobla Pokojowego.
       Mijamy Łomianki – w średniowieczu była tu wioska. To tutaj artyleria niemiecka zestrzeliła  samolot naszych sojuszników – Amerykanów. To wydarzenie jest upamiętnione miejscem pamięci. W Łomiankach są domy opieki, placówki naukowe PAN – tu znajduje się duży zbiór zwierząt preparowanych – najwięcej motyli i ptaków.
      W oddali mijamy Czosnów – tu w 1972 roku znajdowały się plenery „Wesela” Wajdy. Potem w oddali widzimy Modlin Twierdzę.
      Mijamy rzekę Wkrę – i Sochocin, gdzie znajduje się kościół neogotycki. W XIV wieku Sochocin uzyskał prawa miejskie. Rządził tutaj książę Janusz – ten  władca został opisany w „Krzyżakach” Henryka Sienkiewicza. W XV wieku Sochocin był książęcy. Dopiero w XVIII wieku  dostał go Kazimierz Krasiński. Mijamy Ojżeń – dworek. W tej okolicy znajduje się dużo dworków szlacheckich. To w tych okolicach urodził się poeta Bruno Kiciński. Tłumaczył głównie antycznych pisarzy, ale również z  francuskiego, m.in. tekst Marsylianki. Bruno Kiciński założył Kurier Warszawski i Tygodnik Warszawski.
      Ponownie mijamy Wkrę, na linii której w 1920 roku miały miejsce bitwy z bolszewikami – z tego okresu pozostały cmentarzyki. Jest tu też dużo pamiątek po Powstaniu Listopadowym. Znajduje się tu również kościółek Św. Trójcy z XVI w. Został tu pochowany Bruno Kiciński.
      Mijamy Ciechanów – obszar strategiczny – uderzali tu Litwini, Jadźwingowie. W XVI  w.  Ciechanów miał 5000 mieszkańców – był porównywalny z Warszawą. Były tu dwa młyny wodne, miasto miało rozbudowaną infrastrukturę. W czasie potopu szwedzkiego Ciechanów zaczął podupadać. Napoleon dał Ciechanów i Opinogórę Wincentemu Krasińskiemu – ojcu Zygmunta w 1806 roku. W czasie II wojny światowej Ciechanów był wcielony do III Rzeszy. Wyzwolony w tym samym czasie co Warszawa. W Ciechanowie było żydowskie getto. Od 1999 Ciechanów stał się miastem powiatowym.
      Jesteśmy w Opinogórze – zwiedzamy zameczek neogotycki z I poł. XIX wieku. Tutaj mieści się Muzeum Romantyzmu związane szczególnie z Zygmuntem Krasińskim. Krasińscy często wyjeżdżali do Warszawy – mieli tam siedzibę przy Krakowskim Przedmieściu. Zygmunt spędzał najwięcejczasu w Paryżu i w Rzymie. Cała posiadłość ma 22 hektary. Zygmunt Krasiński dzieciństwo spędzał w Opinogórze. Wiele pamiątek po Krasińskich
zgromadzono przy ulicy Okólnik w Warszawie. Zostały one spalone przez Niemców. W całym zameczku widać wszędzie ostre łuki – w oknach i w sklepieniach. Przed pałacykiem znajduje się mur z czerwonej cegły. Na sklepieniach neogotyckich znajduje się biała sztukateria. Pokoje mają układ amfiladowy – drzwi do kolejnych pokojów znajdują się na jednej linii. Muzeum zostało otwarte w roku 1961 w maju.
      Widzimy obraz Ary Schefera przedstawiający rodziców Zygmunta – Marii Urszuli z Radziwiłłów i Wincentego, który po 1814 został oddanym człowiekiem carów Rosji. Na suficie znajdują się herby. Zygmunt urodził się w Paryżu. Żył tylko 47 lat. Jego dwie siostrzyczki zmarły jako dzieci.
      O dzieciach – Fryderyku Chopinie i Zygmuncie Krasińskim wiedziała cała Warszawa – byli cudownymi dziećmi. Zygmunt jako dziecko (gdy miał 6 lat) znał podstawy 4 języków. Gdy miał 21 lat napisał „Nie – boską komedię”. Bardzo dużo podróżował. Napisał także „Irydiona”, „Przedświt” oraz „Psalmy przyszłości”. Znany jest przede wszystkim jako epistolograf – jego listy są doskonałym świadectwem romantyzmu. Zygmunt Krasiński 30 lat spędził z Elżbietą Branicką – swoją żoną. Oglądamy kolejne obrazy – dwuletniego i czteroletniego Zygmusia. Dwuletni Zygmuś rozmyśla nad zburzonym domkiem z kart – widzi już kruchość ludzkiego życia. Czteroletni Zygmuś ubrany jest w strój myśliwski.
      W saloniku pod wieżą znajduje się portret babci Zygmunta z Czackich Krasińskiej - „strasznej babuli”. Z przełomu XIX-XX wieku pochodzi klawikord nazywany „pianino – żyrafa” - struny skierowane są do góry. Na ścianie wisi grafika z 1822 roku, na której przedstawiony został pierwszy kościół w Opinogórze.
      Przechodzimy do prywatnej kaplicy. Na górze wisi „Madonna z Dzieciątkiem” wg Rafaela wyszywana wzorem krzyżykowym w XIX wieku. Meble oryginalne z kaplicy zostały zniszczone. W kaplicy znajduje się portret Zygmunta utrzymany w konwencji romantycznej: wzburzone fale  morza,skały, czarne tło. Zygmunt był bardzo niskiego wzrostu – miał 153 cm. Tutaj znajdują się ksera płyt – płaskorzeźb przedstawiających sceny z „Irydiona”, „Przedświtu” i „Nie – boskiej komedii”. Krasiński wydawał swoje dzieła pod pseudonimami np. Spiridiona  Prawdzickiego, Z.K., J.Hr. Kras., Henryka Ligenzy.
      Na tym zakończyliśmy zwiedzanie Opinogóry.

 


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS –maj 2017 r.

Byliśmy na spektaklu pt.”Lepiej być nie może” w Teatrze Współczesnym 4.05.2017r. Opowiada on Gdy pani Quip umiera kot, chce go ona zakopać pod blokiem. I wtedy zaczyna się jej gra (jest aktorką, niegdyś popularną). Ląduje kilkakrotnie w więzieniu, z morderczyniami, prostytutkami, narkomankami. Sztuka kończy się dobrze, gdyż dostaje pani Quip pieniądze na życie i wyrok opieki nad nią państwa.
Tak się oczywiście w naszym prawdziwym życiu nie może stać. Prawo jest ostre. Nie ma ulg. Jest to próba wyśmiania prawa(sztuka jest chyba napisana przez autora z Ameryki). Polecam obejrzeć tę sztukę. Grają tam znani aktorzy. No ,może nie dla wszystkich znani. Jest to chwila wytchnienia w naszym trudnym i zwariowanym świecie. Hanna P.

Tekst  Hanny P. do Gazetki AGIS –luty 2017 r.
Relacja z musicalu „Piotruś Pan”

W czwartek, 9 lutego byliśmy na wspaniałym przedstawieniu w reżyserii Janusza Józefowicza i z muzyką Janusza Stokłosy w Teatrze Buffo. Było dużo grających w rolach plemiennych ludzi, piratów. Kapitana Haka i ojca rodziny grał jeden aktor. Był też na scenie wyszkolony pies. Nad nami fruwały dzieci i Piotruś Pan. Piotruś Pan mieszkał w Nibylandii. Mieszkali z nim chłopcy, którzy wypadli mamom z wózka. Piotruś Pan też wypadł z wózka. Nibylandia została zatopiona, a nad widownią przepłynęła nadmuchiwana ryba. Było wiele dymu, był wyłaniający się z wody krokodyl (odgryzł kapitanowi Hakowi kawałek ręki, a potem go połknął.) Był ślub Piotrusia  Pana z Tygrysicą z Lilią w Zębach. Matką wszystkich chłopców została Wendy, która obiecała Piotrusiowi Panu, że nie dorośnie. Ciągle zmieniała się scenografia. Wpadali członkowie plemienia z żagwiami (zapalonymi kijkami jakimiś sposobami na scenie). Jest częsta zmiana miejsc akcji i trwa ona powoli, więc jest zrozumiana. Podziwiam plastyków za elementy scenografii.
Aktorzy byli bardzo blisko widza. Zwyczajnie ganiali, tańczyli na scenie i między rzędami pośród oglądających. Podziwiam ich do tej pory za sprawność. Zapraszam wszystkich na ten spektakl. Wszyscy bardzo starali się o wygląd spektaklu. Nawet młodzi aktorzy.
W imieniu widowni zaprosiłabym na obejrzenie tego musicalu. Jest dla każdego. 

Hanna P.

 

Tekst  Hanny P. do Gazetki AGIS –listopad 2016 r.

10.11.2016r. byliśmy na ciekawej, dużej wystawie w Zamku Królewskim.

Wkomponowano w te komnaty na zamku, sale tronowe, salę jeździecką i wiele innych pomieszczeń(nawet w piwnicach) zbiory m. in. ceramiki, należące do Polski.

Widzieliśmy łóżka królewskie.

Były portrety naszych władców.

Dużo obrazów było też ze wyeksponowanymi wizerunkami zagranicznych ważnych osób.

Był też portret jednego z królewiczów.

I pięknie poubieranych dam, z modnie upiętymi włosami.

Mnie z tego wszystkiego najbardziej podobały się figurki z ludzikami, które dosiadały zwierząt i figurki samych postaci, a także dawne naczynia.

Była to naprawdę duża wystawa.

Widzieliśmy tam także księgi pisane ręcznie.

Polecam tę wystawę, ale nie wiem, czy jest tam jeszcze wstęp dla zwiedzających.

Jest tam widoczny duży artyzm. Zbiory są naprawdę ciekawe.

I każdemu się spodobają.

 

                     Hanna P.


Tekst  Edyty G. do Gazetki AGIS – październik 2016 r.

„W  dniu  22. 10. 2016  Odbył  się  dzień  gier.

Graliśmy  w  różne  gry: domino, bierki, potworna ściana, dobble oraz  układaliśmy puzzle.

Instruktorka Ula czytała pytania z gry pt. Milionerzy  i  wspólnie na  te  pytania  odpowiadaliśmy.  W  trakcie  gier  był  słodki   poczęstunek.  Bawiliśmy   się  bardzo  dobrze,  było  dużo  śmiechu.”

Napisała   Edyta   G.


Tekst  Anny K. do Gazetki AGIS – czerwiec 2016 r.

           WYCIECZKA DO ARBORERUM W ROGOWIE I BIAŁEJ RAWSKIEJ

24 czerwca wyruszyliśmy z ulicy Olesińskiej autokarem. Mijaliśmy po drodze Galerię Mokotów, która ma 100000 m kwadratowych. W drugiej połowie lat 90-tych i na początku XXI wieku była najnowocześniejszym obiektem tego rodzaju. Mijamy Nadarzyn – tu odbywały się konferencje świadków Jehowy oraz Maximus, gdzie mieści się moda chińska. Nadarzyn liczy 2500 mieszkańców. W okolicy znajdują się pałacyki. Tu rezydował ród Radziwiłłów litewskich, pałacyk wzniesiono na cześć Rozalii Lubomirskiej. W tym pałacyku znajdują się malowidła Chełmońskiego. Ostatnie dni malarz spędził w Kuklówce koło Grodziska Mazowieckiego. Później pan Sebastian opowiadał nam o okolicach, do których zmierzaliśmy czyli o ziemi łódzkiej. Kiedyś rolnicze województwo łódzkie nazywało się Ziemia Rawska. Rawa do początku XIX wieku była prężnym ośrodkiem. Początkowo jechaliśmy gierkówką w stronę Rawy, potem mieliśmy odbić na Łódź. Po prawej stronie zobaczyliśmy kościół z dużą kopułą – zaprojektowany przez Jakuba Kubickiego. Pan Sebastian opowiadał nam o rodzie  Radziejowskich, którego korzenie sięgają średniowiecza. Sienkiewicz w „Potopie” przedstawił Hieronima Radziejowskiego – jego żona była podrywana – on był o nią zazdrosny. Żeby się zemścić, pojechał do króla szwedzkiego i go zaprosił do Polski. Radziejowski został skazany na banicję. Jego syn wyjechał do Francji. Po Michale Radziejowskim pozostał pałac w Nieborowie. Potem mijaliśmy Mszczonów, którego nazwa pochodzi od rodziny Mszczonowskich. Następnie przejeżdżaliśmy przez Babsk, gdzie mieszkała Konstancja Gładkowska – pierwsza miłość Szopena – przy okazji pan Sebastian powiedział nam, że otwarto urnę z sercem Szopena (trzymanym w koniaku). Stan serca wskazywał na gruźlicę . Potem mijaliśmy rzekę Białkę,  od której bierze nazwę miasto Biała Rawska. Następną rzeką jest Rawka – dopływ Bzury, która meandruje przez ziemię Rawską . Można tu urządzać spływy kajakowe.

                Dojechaliśmy do arboretum. Nazwa pochodzi z łaciny – arbor to po łacinie drzewo. Arboretum powstało w 1923 roku. Jest to placówka dydaktyczno – naukowa Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Na początku istnienia arboretum chciano sprawdzić, jak rosną drzewa z innych rejonów świata – czy zniosą klimat Polski. W latach 90-tych wprowadzono zakaz gatunków obcych w naszych lasach.

        W arboretum znajduje się około 3000 drzew i krzewów. Znajdują się tu trzy kolekcje:

1)      Azalie i różaneczniki

2)      Klony, które przebarwiają liście (200 gatunków i odmian)

3)      Rośliny pochodzenia chińskiego

 

Pierwszą rośliną, którą oglądaliśmy, był cis pospolity – długowieczny – żyjący nawet 2000 lat. Jego drewno jest  bardzo twarde, doskonale się wygina. Cis w średniowieczu miał znaczenie militarne – wyrabiano z niego łuki i kusze. Później cis stał się rzadką rośliną. W1423 roku król zakazał wycinki cisów – chciał się zabezpieczyć militarnie. Cis to roślina trująca. Jedyną częścią jadalną jest. Osnówka. Roślina dzieli się na osobniki męskie i żeńskie.

 Drugą rośliną jest klon palmowy pochodzący z Chin, Korei i Japonii. Ma liście bordowe, potem szaro bordowe. 

       Najwięcej jest tu różaneczników (około 200 gatunków). Różaneczniki dzielą się na azalie (gubią liście) i różaneczniki, które nie gubią liści.

Następną rośliną, którą oglądamy, jest dereń jadalny-  występuje tu zapylanie krzyżowe. Magnolia już pokryta jest liśćmi, które pojawiają się dopiero po zwiędnięciu kwiatów.

  Cytryniec chiński ma owoc o pięciu smakach – owoce podłużne – mają dużo witaminy C, oczyszczają wątrobę i krew, dobrze wpływają na pamięć, Alzheimera i zespół otępienny.

  Magnolia parasolowata powstała w trzeciorzędzie – 60 mln lat temu. Bambus to roślina, która rośnie szybko – 114 cm w ciągu doby. Wyrabia się z niego majtki, tratwy, rower

Ostrokrzew amerykański – symbol Bożego Narodzenie. Owoce są zjadane przez ptaki. Dla człowieka owoce są trujące.

Grójecznik japoński – potocznie drzewo piernikowe – gdy liście znajdą się w wilgoci, pachną jak piernik. Magnolia szerokolistna z Japonii nie jest zapylana przez pszczoły, tylko przez żuki. Przyczyna leży w tym, że magnolie powstały na Ziemi, gdy jeszcze nie było pszczół. Potem oglądaliśmy daglezje zielone – sosny z Ameryki Północnej.

Klon cukrowy – pozyskuje się z niego syrop klonowy w okresie przedwiośnia.

    Żywotniki (po łacinie tuja) są wysokie do 30 metrów. W Ameryce sięgają nawet do 70 metrów. Mają bardzo małe szyszki. Buk poznajemy po tym, że ma gładką korę, która nie pęka do starości.

    W arboretum znajduje się alpinarium, które mieści rośliny górskie i skalne. Są tam też byliny – nie tworzą pni ani gałęzi. Alpinarium powstało w latach 50-tych. Podziwialiśmy nenufary czyli grzybienie białe i północne. Kwiaty nie więdną na powierzchni tylko opadają na dno i tam dojrzewają nasiona. Sosna limba pochodzi z Tatr, kosodrzewina to druga sosna górska.

    Na tym zakończyliśmy wycieczkę w arboretum i wsiedliśmy do autokaru, by udać się do Białej Rawskiej. Tam zwiedzaliśmy kościół świętego Wojciecha. Front kościoła pochodzi z XIX wieku. Pierwsze  wzmianki o kościele pochodzą z XIV wieku razem z nadaniem praw miejskich. W 1846 roku kościół spłonął. Wystrój w środku ma charakter barokowo – rokokowy.::

    Znajdujemy się w kruchcie – kiedyś to pomieszczenie było przeznaczone dla grzeszników (kruchta – skruszony). Z kościołem były związane liczne odpusty. Obraz Matki Bożej Miłosiernej został koronowany przez prymasa Józefa Glempa. Ołtarze w kościele są w stylu barokowym. Oglądamy ołtarz świętego Rocha – patrona rolników, następnie obraz „Przemienienie Pańskie” i „Święty Józef z Dzieciątkiem”. Ambona w kościele ma kształt łodzi.

   Najstarszym elementem w kościele jest misa chrzcielna z XIV wieku. Okna pochodzą z czasów gotyku. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Najświętszego Serca Jezusa, rzeźby Apostołów: Jana (z orłem), Mateusza (z wołem), Łukasza (z dzieckiem), Marka  (lwem). W ołtarzu znajduje się obraz Matki Bożej Miłosiernej i rzeźby  świętego Piotra i świętego Pawła z mieczem i księgą, świętego Wojciecha i świętego Stanisława. W prezbiterium oglądamy obraz „Śmierć świętego Wojciecha. Na lewej ścianie widzimy malowidła z lat 50-tych XX wieku – przedstawiają wydarzenia z życia świętego Wojciecha , między innymi wykupienie ciała świętego Wojciecha, wprowadzenie ciała świętego Wojciecha do świątyni. Na tym zakończyliśmy naszą wycieczkę.

 

 

 

Tekst  Anny K. do Gazetki AGIS – czerwiec 2016 r.

Wycieczka do Konstancina-Jeziornej

 Dnia 9.06.2016 byliśmy na wycieczce do Konstancina-Jeziornej. Pojechaliśmy autobusem linii 700, który po drodze się zapalił. Ale za chwilę przyjechał inny autobus, który nas zabrał  bezpośrednio do Konstancina. Tam wysiedliśmy przy ulicy Sienkiewicza, gdzie czekała na nas pani Joanna Żurowska ze Stowarzyszenia „Agis”.

Szliśmy wzdłuż ulicy Sienkiewicza, która leży w centrum miasta. Wzdłuż ulicy rozciąga się Park Zdrojowy. Nazwę Parku Zdrojowego nadano po 1972 roku po wybudowaniu tężni solankowej i uzyskaniu przez Konstancin statusu uzdrowiska. W 2009 Rada Miejska nadała parkowi imię założyciela Konstancina – hrabiego Witolda Skórzewskiego. Park był utworzony w konwencji parku angielskiego. Zwiedzanie architektury rozpoczęliśmy od Hugonówki przy ulicy Mostowej. Hugonówka to pierwszy w okolicach Warszawy Zakład Przyrodoleczniczy założony przez Hugona Seydla. Pensjonariusze mieli do dyspozycji salę gimnastyczną z inhalatorium oraz szereg zabiegów rehabilitacyjnych.

W latach dwudziestych państwo Andrzejewscy otworzyli pensjonat zwany willą „Pod Diabłami” od ustawionej na postumencie rzeźby przedstawiającej bawiące się fauny. Obecnie budynek jest siedzibą Konstancińskiego Domu Kultury.

W tym Domu Kultury oglądaliśmy ekspozycje na temat historii Konstancina-Jeziornej, sławnych mieszkańców Konstancina i na temat przyrody miasta i okolic. Oglądaliśmy denary rzymskie cesarzy Antoniusa Piusa i Hadriana z II wieku po Chrystusie. Są one świadectwem, że na tych ziemiach bywali handlarze rzymscy. Z okresu wpływów rzymskich (do połowy V wieku) pochodzą zachowane ślady istniejących osad na terenie Bielawy, Obór oraz Cieciszewa. W okolicach wsi Dębówka odkryto cmentarzysko pochodzące z okresu wczesno rzymskiego.

Na ekspozycji widzieliśmy też stroje ludowe na pocztówkach. Mężczyzna miał na sobie ciemną sukmanę sięgającą do łydki, opasaną sznurem lub wełnianym pasem. Kapota ozdobiona była czerwonymi wyłogami przy kołnierzu i mankietach. Szyję okalał biały kołnierz zapinany na dwa guziki. Na głowie filcowy kapelusz w kształcie niskiego cylindra.

Strój kobiecy stanowiła przede wszystkim suto marszczona w pasie długa spódnica z naszytą u dołu koronką. Na spódnicy zapaska z pasiastego samodziału wełnianego z dominującym kolorem czerwonym .Koszula lniana lub płócienna ozdobiona była czarnym haftem roślinnym.

  Następnie oglądaliśmy ludowe wycinanki z papieru. Każda z nich była jednokolorowa. Robione były z papieru pochodzącego z fabryki papieru w Jeziornie.

W Domu Kultury widzieliśmy zdjęcia jednego ze sławnych mieszkańców Konstancina – Stefana Żeromskiego z żoną Anną i córką Moniką, malarką.

Po odpoczynku i zjedzeniu gofrów poszliśmy z panią Joanną Żurowską oglądać wille.

Jedna z nich, „Moja” nawiązuje kształtem do średniowiecznych zamków. Jej charakterystycznym elementem jest dwukondygnacyjna wieża zwieńczona krenelażem, dostawiona do budynku głównego. W latach 1931-35 willę wynajął Zygmunt Laurysiewicz – przyjaciel oraz mecenas wybitnego malarza Józefa Pankiewicza. Artysta bywał w jego warszawskim i konstancińskim domu. Wykonał kilkanaście portretów rodziny Laurysiewiczów.

Następną willą jest Muszka – willa powstała najprawdopodobniej między 1903 a 1911 rokiem, według projektu właściciela, Bronisława Colonny – Czosnowskiego. Jest to willa w stylu dworkowym. Parterowa, murowana i na planie kwadratu, przykryta jest wysokim mansardowym dachem z facjatkami oraz poprzedzona od frontu drewnianą werandą. W polu trójkątnego naczółka wieńczącego gzyms werandy umieszczono napis "Muszka”.

Na ulicy Sienkiewicza 7 oglądaliśmy willę o nazwie „Natemi”. Jest to jedna z najbardziej eleganckich willi Konstancina – została zbudowana w stylu II Cesarstwa (okresu panowania Napoleona II). Elewację frontową dwukondygnacyjnego budynku zdobią płytki, centralnie usytuowany pseudoryzalit  z kolumnami o jońskich głowicach oraz wielkie okno na piętrze zamknięte łukiem odcinkowym z polichromią autorstwa Franciszka Ejsmonda. Polichromia przedstawia bawiące się putta (amorki). Górną część fasady wieńczy attyka tralkowa. W ogrodzie willi przodem do fasady stoi rzeźba Józefa Gabowicza „Chłop z dziewczynką”.

Ostatnią willą, którą opiszę, była willa „Wanda” zwana też „Pod łabędziem” – obecnie własność rodziny Kulczyków. Jej nazwa pochodzi od imienia Marii Wandy z Pepłowskich – żony sędziego Stankiewicza, dla którego willa powstała. Willa jest dwukondygnacyjnym budynkiem w stylu pałacyku o neobarokowym i secesyjnym wystroju architektonicznym. Elewacja frontowa na trzech centralnych osiach została lekko zryzalitowana i zaakcentowana kolumnowym gankiem, na którym spoczywa taras zamknięty metalową balustradą dekorowaną ornamentami roślinnymi. Dopełnienie kompozycji stanowi fryz z płaskorzeźbionymi łabędziami.

Na tym zakończyliśmy wycieczkę.

Anna. K.

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – czerwiec  2016 r.

Wycieczka do Konstancina w dniu 9.06.2016r.

Mieliśmy okazję być w Konstancinie pod Warszawą.

Oprowadzała nas po nim pani Joanna. Dojechaliśmy autobusem linii miejskiej nr 710, po przesiadce z autobusu nr 700, który uległ wypadkowi (zaczął dymić). Zwiedzaliśmy długie ulice miasteczka, przy którym są wille, odnawiane i już zamieszkane. Byliśmy pod willą Stefana Żeromskiego, którą on sobie kiedyś kupił. Dla nas było atrakcją chodzenie w towarzystwie jamnika Arvo, bardzo grzecznego, posłusznego pieska. Były wille, których nazwy pochodziły od imion, lub po prostu jedna o nazwie Kaprys, bo ktoś tak ją nazwał. Widzieliśmy park, domy odnowy biologicznej, staw z kaczkami, dom zwany Hugonówką od imienia pana, który go wybudował. W parku można kupić w specjalnych automatach pokarm dla kaczek. Polecam zwiedzanie każdego muzeum i wypicie kawy, czekolady, herbaty lub jeśli to możliwe, zjedzenie ciastka. Jest to urocze miejsce z tężniami, które wytwarzają jodowane powietrze. Trzeba lubić odpoczywać w takim miejscu. Jest tam poza tym bardzo ładnie. Jak tam byliśmy, akurat trwały remonty chodnika.

Jeśli ktoś lubi długie spacery, polecam Konstancin.

Hanna P.


Tekst  Jana  O. do Gazetki AGIS – czerwiec  2016 r.

Szliśmy ulicą Henryka Sienkiewicza w Konstancinie. Przechodziliśmy koło tężni.

Oprowadzała Nas Pani Joanna Żurowska, mieszkanka Konstancina. Towarzyszył nam jamnik Arvo.

Przeszliśmy na wystawę w muzeum Konstancina, oglądaliśmy fotografie Konstancina. Po wystawie poszliśmy na gofry i herbatkę. Zwiedzaliśmy także zabytkowe wille w Konstancinie. Zwiedzaliśmy willę należącą do Stefana Żeromskiego. To był spacer po Konstancinie dla Pracowni WTZ Agis.

Jan O.


Tekst  Dariusza M. do Gazetki AGIS – czerwiec  2016 r.

9.06.2016 Spacer  po  Konstancinie.

Zbiorka była w Alejach Niepodległości o godzinie 9 30. Po  40 min. byliśmy w Konstancinie.   Wysiedliśmy z autobusu w Konstancinie  przy ul. Henryka Sienkiewicza.  Potem  dołączyła    Pani Joanna Żurowska towarzyszył jej Arvo. Zwiedzaliśmy także tężnie. Zwiedzaliśmy także muzeum Konstancina. Zwiedzaliśmy wystawę fotografii Konstancina. Zwiedzaliśmy także willę Żeromskiego. Po wystawie poszliśmy na gofry i herbatkę. Wycieczka była dla Pracowni WTZ Agis. 

 Darek M.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – czerwiec 2016 r.

 

Byliśmy w ZOO 4 czerwca 2016 roku.

Było tam dużo zwierząt. Zdjęcia robiły nam instruktorki i dzięki temu mamy pamiątki.

Od gadów, ptaków ,słoni, małp różnej wielkości i rodzaju roiło się przez cały nasz pobyt w ZOO. Było gorąco a zwierzęta robiły wrażenie znużonych, niektóre papugi stykały swoje dzioby i tak się ze sobą bawiły.

Były też tam ptaki polne, np.: przepiórki, kuliki.

Były szlachetne odmiany kur: puszyste, białe i mniej ozdobne małe ptaszki też były. Także były ptaszki podobne do wróbla, ale pomarańczowo-czarne.

Nie zabrakło krokodyla, anakondy, jaszczurki większej, która siedziała na kamieniu.

Były też ryby, żółwie , płaszczki, więc naprawdę dużo zobaczyliśmy.

W trakcie zwiedzania zjedliśmy lody.

Wszyscy zobaczyli te zwierzątka.

Ja nie widziałam krokodyla, mnie to ominęło. Bałam się tego stwora. A razem ze sobą w jednym miejscu były trzy gatunki krokodyla.

Polecam warszawskie ZOO. Można tam dużo zobaczyć.

                                                                                                              Hanna P.


Wycieczka do Łodzi-relacja Anny K.-  do Gazetki AGIS ,maj 2016

   6 maja wyjechaliśmy do Łodzi z panem Sebastianem, naszym przewodnikiem.

Gdy dojeżdżaliśmy do Łodzi, mijaliśmy duże lasy – jest to teren rekreacyjny dla mieszkańców Łodzi – jeden z największych w Polsce. Po drodze widzieliśmy również nowoczesne budynki łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych położone nad rzeką.

Pierwszym obiektem, który zwiedzaliśmy, był Pałac Herbsta przeznaczony dla Matyldy Scheibler i jej męża Edwarda Herbsta. Został on wybudowany przez teścia Edwarda – pana Herbsta. Budowę rozpoczęto około roku 1875. W latach 20 XX wieku w rezydencji zamieszkał syn Matyldy i Edwarda, Leon Herbst z żoną Aleksandrą. Leon Herbst zmarł w roku 1942 – po jego śmierci Aleksandra opuściła Łódź i udała się do Wiednia.

Na zewnątrz pałac ma kolor beżowy. Na frontonie znajduje się portyk podparty kolumnami w stylu jońskim – kapitele mają kształt ślimacznic. W narożnikach znajdują się boniowania czyli widoczne są cegły budulcowe a między nimi są rowki. Nad oknami  znajdują się tympanony czyli ozdoby w kształcie trójkątów.

W pałacu Herbsta na początku zwiedzaliśmy parter, który przeznaczony był do przyjmowania gości. W Sali balowej znajduje się loża dla orkiestry, loża jest zwieńczona rzeźbioną balustradą. Na ścianach wiszą wielkie obrazy z martwą naturą. W hallu znajdują się wielkie schody z rzeźbionymi balustradami.

Wyższe kondygnacje były przeznaczone dla mieszkańców. Najpierw zwiedzaliśmy sypialnię pani domu – znajdują się w niej komody neorokokowe z metalowymi  ozdobami i marmurowymi blatami. Łóżko jest krótkie – typ gondola – w tamtych czasach ludzie spali na stosie poduszek w pozycji pół – leżącej, raczej nie leżeli na wznak. W rogu znajduje się ozdobny piec z ceramiki w kolorze zielonym.

W kolejnych salach można podziwiać obrazy sławnych malarzy np. Karpińskiego. Można obejrzeć również nietypowy dla Jacka Malczewskiego obraz w ołówku „W podwórku”.               Na obrazie Janusza Oleszkiewicza „Wiara, nadzieja i miłość” została sportretowana żona Adama Mickiewicza – Celina. Podziwialiśmy fortepian marki Zeidlera – w 1843 grał na takim samym fortepianie Liszt. Był zachwycony jakością instrumentu. Kolejnym obrazem jest „Elza” pokazujący kobietę na tarasie.

W sypialni pana domu również znajduje się łóżko typu „gondola”. W pięknej bibliotece znajduje się „Portret baronowej” i wazy z Delft – malowane na kolor kobaltowy. Kolejnym pomieszczeniem jest salon starszej pani. Znajduje się tu obraz Kostrzewskiego „Łazienki” i obraz Włodzimierza Tetmajera. W pałacu znajdują się również dwa obrazy Józefa Mehoffera.

W gabinecie pana domu znajduje się neorenesansowa biblioteka i neorenesansowe biurko. Największa sala to sala lustrzana – ma wystrój neorokokowe. Krzesła i stoliki są pozłacane i mają kabriolowe (wygięte) nogi. Nad drzwiami znajdują się supraporty – płaskorzeźba „Wiosna” i malowidła z kwiatami. Trochę inny w stylu jest salon orientalny – pokazuje fascynację Japonią i Chinami. Ma niebieskie ściany i bogato rzeźbione meble w kolorze ciemnobrązowym. Znajduje się tam posążek bogini Kanon – opiekunki biednych.

W salonie środkowym panie popijały kawkę. Na uwagę zasługuje rzeźba z Miśni. W salonie dla panów znajduje się sufit kasetonowy z 1888 roku i stół do gry w karambola. Można też podziwiać obrazy Juliusza Kossaka, Jerzego Kossaka i Artura Grottgera. W jadalni znajduje się zastawa malowana we wzory botaniczne – nie ma na niej powtarzających się motywów. Zastawa oryginalna składała się z 1800 sztuk. Wytwórcą była firma Flora Danika.

 Herbstowie byli filantropami – ufundowali szpital pediatryczny w 1912 roku. Znalazł się tam najnowocześniejszy sprzęt razem z aparatami rentgenowskimi.

 Następnym punktem wycieczki była wizyta w łódzkiej filmówce, gdzie studiowali Andrzej Wajda, Roman Polański i Krzysztof Zanussi. Pan przewodnik opowiedział nam historię jednego z kandydatów na studia. Gdy ów kandydat stanął przed komisją egzaminacyjną – powiedziano mu, że dostanie się na wydział, jeżeli rozśmieszy Jana Kobuszewskiego,  który siedział  w komisji. Kandydat zapytał: „Który to jest Jan Kobuszewski?” i rozśmieszył całą komisję razem z Janem Kobuszewskim. Kandydat został przyjęty.

 Druga historia z filmówki dotyczy Romana Polańskiego, który kręcił film o imprezie studenckiej. Zaprosił meneli z Widzewa, którzy zrobili „zadymę” z imprezy i wszystko to filmował. Ale po pewnym czasie zabrakło taśmy filmowej, więc nie cała „zadyma” została sfilmowana.

Gdy wyszliśmy z filmówki, oglądaliśmy obraz na murze, który przedstawiał obraz Bruegla’a zatytułowany „Wieża Babel”. Gdy zbliżyliśmy się do obrazu, okazało się, że został skomponowany z małych fotografii.

Następnym punktem wycieczki było zwiedzanie fragmentu ulicy Piotrkowskiej. Pierwszy obiekt to dom pod siódemkami. Wybudował go Goldfeder. Zajmował się on pożyczaniem pieniędzy na wysoki procent. Wybudował ten dom po ślubie a Anną Jarocińską. Na zewnątrz budynku znajduje się fryz z puttami – małymi aniołkami. Goldfeder bankrutuje w 1930 roku – jego majątek idzie pod młotek. W budynku pod siódemkami grano zakazany jazz. O siódemkach śpiewał Młynarski.

W 1898 roku pojawił się na Piotrkowskiej pierwszy elektryczny tramwaj.

W Łodzi urodził się Rubinstein. Od niemowlęctwa miał genialny słuch. Gdy jako niemowlę słyszał, jak jego piastunki śpiewały różne melodie – on bezbłędnie odtwarzał te melodie.

 Ostatnim punktem zwiedzania ulicy Piotrkowskiej była wizyta na podwórku wewnętrznym, do którego wchodzi się przez bramę. Oglądaliśmy kuczkę – balkon do modlitwy dla Żydów. Kuczki nie miały dachu, żeby w czasie modlitwy widać było niebo i gwiazdy. Na tym zakończyła się nasza wycieczka.

 

 

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – kwiecień  2016 r.

Dnia 27.04.2016r. mieliśmy okazję być na przedstawieniu p.t. „Niech no tylko zakwitną jabłonie” z piosenkami Agnieszki Osieckiej i z różnymi jej utworami dotyczącymi Polski przed wojną i w dalszych okresach.

Najpierw były pokazane osoby sprzed pierwszej wojny światowej, a potem z epok powojennych  z PRL-u.

Czas  akcji trwa od zbierania się  ludzi, odbudowujących Warszawę, do zebrania ZMP, czyli Związku Młodzieży Polskiej.

Jest dużo mowy o zmianach osobowości na negatywną i pozytywną.

Akcja trwa szybko cały czas i trzeba śledzić ją od początku.

W czasach przedwojennych mowa jest o marzeniach tamtej epoki.

O tym, że Polska dopiero się rozwijała. O pierwszych miłościach, różne osoby i różne kręgi kulturowe łączą się ze sobą.

Ładne stroje wzorowane na tamtej epoce pokazują błogi stan sprzed wielkiego cierpienia-wojny.

Po wojnie ludzie zbierają się, ale nie wszyscy są w dobrych nastrojach. Przecież trzeba żyć w trudnym momencie, odbudować kawałek po kawałku zburzony kraj.

Cały spektakl jest w smutnych czarno-białych kolorach.

Pokazuje stroje i charaktery, osobowości ludzkie (np. dziewczynę z nożem).

Polecam to przedstawienie ludziom, myślącym o przeszłości. Jest tam dużo rzeczy, których teraz już nie ma, w stylu retro.

Jeśli ktoś chce, niech pójdzie obejrzeć i przypomnieć sobie młode lata.

 

Hanna P.


Tekst Edwarda  L. do Gazetki AGIS – kwiecień 2016r.

„22.04.2016r. Spotkanie  o godz. 9.00.

W   agis  WTZ na ul . Niepodległości 165 . Z  uczestnikami  i  Instruktorkami .Wyjście o godz. 9.50.

Pojechanie tramwajem  do przystanku   ONZ .

Wysiedliśmy  i  poszliśmy pieszo  do  Muzeum Sztuki  Nowoczesnej .

Tam mieliśmy spotkanie o godz.11.00 . W szatni zdjęliśmy kurtki .

Z  obiema paniami edukatorami mieliśmy spotkanie .

Podzieleni na dwie grupy poszliśmy oglądać  wystawę prac wykonanych  ręcznie .

Panie edukatorki  pierwszej  i  drugiej grupie opowiadały .

Co osoby widzą  oczami ,kolorami ,umysłem .Wyobraźnią  rysują  osoby na  rysunku .

Na drugiej wystawie ustawione zdjęcia  jednej osoby grające wiele ról  filmowych .

Za  szkłem  na  stoliku  leżały pocztówki , widokówki ,zdjęcia  osoby zbierającej .

Weszliśmy schodami  na  pierwsze piętro .Tam zobaczyliśmy drzewka owocowe cytrusy .

Siedliśmy przy stolikach  panie edukatorki rozdały kleje, nożyczki ,flamastry ,płótno materiału .

Na ramach  płótnem obciągniętym tworzyliśmy obrazy. Używając nożyczki , kawałki płótna ,kleju ,flamastry.

Każdy obraz powstawał co uczestnik sobie wymyślił . Prace paniom edukatorkom podobały się.

Na koniec podziękowaliśmy paniom edukatorkom za oprowadzanie i opowiadanie .

W szatni założyliśmy kurtki wyszliśmy z instruktorkami .”                      

 

Edward  L.

 


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – listopad 2015 r.

 

28.11.2015r. byliśmy na koncercie piosenek Jacka Kaczmarskiego z nazwą ”Lekcja historii”.

Głównie była tam mowa o przemijaniu ,trudzie Życia .Ludzie ,którzy idą po lodzie, ślizgają się, tak naprawdę zmagają się z  życiem.

 Można zostać otrutym, samotnym w święta ,a jednak mieć w te święta towarzystwo.

Jacek Kaczmarski omawia  różne obrazy ,nawet te sceny ,gdy potwór zjada człowieka na kanapce.

Samotni ludzie, umierający, którymi opiekują się kobiety(staruszkowie),lub fauny, lub zamyślona kobieta przy marach.(tak malarz Jacek Malczewski wyobraża sobie powrót do domu, widać dwór pusty ,ale piękny).

Na tej podstawie tworzył pan Jacek i czasem zgadzał się z twórcami obrazów,nic nie zmieniał.

Pan Jacek Kaczmarski dobrze odczytywał swoje obrazy ,te które znał można je nazwać jego ulubionymi ze znanych malarzy ,głównie o tematyce odchodzenia .Muzyk dużo na ten temat myślał. Stąd szkic Witkacego sprzed jego samobójczej śmierci ,który opisał pan Jacek. Wszystko to zaduma Życiowa.

Polecam ten występ każdemu i Każdej. To pokazanie ludzkich uczuć. w całym ich kształcie.

                                  Hanna P.

 

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – listopad 2015 r.

 

Byliśmy w Muzeum Narodowym dnia 27.11.2015r.Mieliśmy okazję oglądać obrazy malowane kredką pastelową. Wielcy mistrzowie kreślili wyraziste rysy twarzy, sceny bitewne.

Była też wystawa malarstwa olejnego. Tam też były sceny bitewne .Dodano także wystawę ikon zza naszej wschodniej granicy ,a także naczynia z dawnego województwa chełmskiego z dawnych lat. Karafki, talerze ,misy szklanki ,kieliszki.

Polecam tę wystawę, gdyż rzadko można pooglądać twórczość z tak bliska.(np. portret Ignacego Paderewskiego).

Kredki nie można dotknąć ,bo się rozmaże Żadnego obrazu nie można dotknąć .Można obserwować te dzieła z bliska.

                            Hanna P.



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – listopad 2015 r.

 

Dlaczego uszyto takie lalki i misia na konkurs ”Ulubione zabawki z dzieciństwa?”

Chciałam mieć lale takich wielkości, tak poubierane. Z takich materiałów, guzików.

Pomagała mi je takie uzyskać mama.

Nie umiem szyć, tak jak ona. Lecz szyję sama swoje pomysły. Wychodzą po mojemu.

Misio Michał jest taki miły, patrzyłam, jak powstaje. Te lale i miś są ze szmatek, znalezionych w domu.

Dzięki szyciu i takiemu konkursowi zyskałam trochę radości.

Chciałam mieć takie zabawki teraz, ale czerpałam pomysły z dzieciństwa.

Lubię maskotki od zawsze.

Ale nie mam gdzie trzymać nowych.

Jeśli ktoś się nudzi w domu, polecam szycie zabawek.

                         Hanna P.

 

 


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – październik  2015 r.

 

„Dnia 20. października 2015r. byliśmy w teatrze ”Komedia” na sztuce ”Zwariowana terapia”.

Opowiadała ona o zmaganiach z miłością nie tylko głównych bohaterów, ale także ich psychoterapeutów. Wszyscy mieli problemy z określeniem się, swoją seksualność każdy wykazywał inaczej.

Np. psychoterapeutka trzymała cały czas pluszaka i odprawiała czary, a psychoterapeuta był maniakiem seksualnym.

Ich pacjenci też trudno się zakochiwali. byli raczej z trudnymi zachowaniami. Mężczyzna zakochiwał się zarówno w kobietach, jak i mężczyznach i mieszkał z gejem. Kobieta nie mogła znaleźć sobie mężczyzny, przez co była napastowana przez swojego psychoterapeutę nie tylko na sesjach ,lecz także w czasie wolnym.

Potem wszystkich połączyła miłość. Partner mężczyzny znalazł miłość u boku kelnera-też geja i odjechali razem w dal na motorze ubrani w kolorowe kaski.

Mężczyzna - Chris i kobieta-Julia zostali małżeństwem po dłuższych perypetiach.

Psychoterapeuci też się w sobie zakochali.

JEST TO WEDŁUG MNIE TRUDNA PRÓBA PODJĘCIA UKAZANIA PROBLEMU LUDZI Z INNYMI,DLA NIEKTÓRYCH RAŻĄCYMI,PROBLEMAMI Z OKREŚLENIEM SWOJEJ PŁCIOWOŚCI. Gdy mężczyzna jest z mężczyzną lub kobieta ma cechy męskie.

Polecam tę sztukę, bo jest reżyserowana ze smakiem i nie obraża nikogo, a aktorzy naprawdę udanie pokazują to, co jest trudne do pokazania. I to znani aktorzy! To buduje tę sztukę dla wszystkich widzów.”

               Hanna P.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – październik  2015 r.

 

Dnia 11 października 2015r. byliśmy na koncercie zespołu ”Plateau”. Śpiewali jego członkowie razem z piosenkarką Renatą Przemyk.

Jeśli chodzi o zespół, jest to grupa dla mnie nowa. Ich muzyka jest ciekawa, ale można przy niej zasnąć, rozmarzyć się. Zespół jest już znany, ale rzadko pokazuje się w mediach. Płyty rozprowadza razem ze swoimi koncertami. Charakterystyczny jest melonik wokalisty. I to, że perkusista ma sławnego tatę z zespołu ”Stare dobre małżeństwo”. Zespół pokazał swój repertuar i twórczość Marka Grechuty. Trochę przerobione utwory pana Marka. Na przykład jeden był przerobiony z mocniejszego uderzenia na balladę. Całość podobała się mi, a po kuluarach chodziły słuchy, że sala jest pełna......

Zadowolony był podobno Wojciech Malajkat, teraźniejszy dyrektor artystyczny teatru ”Syrena”. Gościem na występie była, jak już napisałam, piosenkarka Renata Przemyk.

Widownia śpiewała razem z kapelą. I to było dobre. Co chwila w stronę widowni artyści odwracali mikrofony i wręcz zmuszali ją do śpiewania. Tak było po raz pierwszy, od kiedy byłam na koncertach. Polecam ten zespół. Jego piosenki są ciekawe. I jest dla mnie nowy, nie znałam go. Jedna płyta starcza na jeden wieczór. I każda jest inna; dopracowane są wszystkie. Trzeba szukać nowej muzyki.

 

Hanna P.


Tekst Edyty G. do Gazetki AGIS –  październik  2015 r.

 
  We wrześniu poszliśmy do Teatru Syrena na spektakl muzyczny pt.” Śpiewnik pana  Wasowskiego”. Był to spektakl  muzyczny z największymi przebojami duetu  Wasowski i Przybora. W przedstawieniu  śpiewała Justyna  Steczkowska . Na scenie występowało  też dużo artystów .Większość piosenek było  wesołych. Scena była ładnie oświetlona. Na spektakl  poszła tez moja mama i obie  jesteśmy zadowolone.

 

Edyta G.


Tekst Dariusza M. do Gazetki AGIS – sierpień  2015 r.

Krynica Morska 29.08.15r.

                                           Moje wakacje.

 Wyjechaliśmy z Warszawy o godzinie 9.45 rano do Krynicy. Było nas około 22 osób. Była piękna pogoda. Jechaliśmy przez różne miejscowości.

 Dojechaliśmy na godzinę 15.45.Gdy odpoczęliśmy, poszliśmy na obiad do stołówki. Mieszkaliśmy w środku lasu, gdzie było do morza tylko 100.metrów.Budynek wczasowy był z lat 60-tych.Mieszkałem z kolegą Tomkiem. Na drugi dzień, rano poszliśmy z kolegą do miasta. Dookoła były piękne zabudowania, dużo sklepów.

Turystów było mało. Wracaliśmy brzegiem morza. Po południu wybraliśmy się na ulicę ”teleexpressu”. Wieczorem mieliśmy ognisko połączone razem z kiełbaską, którą piekliśmy na patyku.

 3.09. mieliśmy wycieczkę statkiem do Fromborka, zalewem wiślanym. We Fromborku kto chciał poszedł na koncert organowy do katedry, planetarium czy na zamek. Widziałem także w katedrze trumnę ze szczątkami Mikołaja Kopernika. Z powrotem płynęliśmy z twarzami uśmiechniętymi i piosenką na ustach.

Wieczorem w Krynicy natknąłem się na dwa dziki.

Kilka dni później poszliśmy z całą grupą na wspaniałe lody do kawiarni.

Byłem na latarni morskiej w drodze do ośrodka. Na zakończenie turnusu urządziliśmy w świetlicy pożegnalny poczęstunek.

Dariusz M.


Tekst Edyty G. do Gazetki AGIS – wrzesień  2015 r.

W  tym   roku   wyjechałam  do  miejscowości   Piecki.  Podczas   wyjazdu    pewnego    dnia

pojechaliśmy    do  miejscowości     Mikołajki,  gdzie   wsiedliśmy   na   statek.   Statkiem

popłynęliśmy   do   Rucianego    Nidy   i   tam   zjedliśmy    obiad,    z powrotem   popłynęliśmy do  Mikołajek,  a  później   wróciliśmy   do   Piecek.   Tamtego   dnia   pojechaliśmy    do Kadzidłowa. Tam   zwiedzaliśmy   rezerwat   dzikich   zwierząt,   który   jest   w  lesie. 

Zwierzęta,   które   tam   widzieliśmy    to:  łosie, wilki. dziki, sarny, kozy, osły,  jelenie-   można je    było   karmić. Z   rezerwatu    swojej   rodzince   przywiozłam   pamiątki. Tego   dnia   po   obiedzie   pojechaliśmy    do   Rynu. Tam   zwiedzaliśmy   zamek

Krzyżacki.   Następnego dnia pojechaliśmy do   Rucianego Nidy   tam   płynęliśmy   kajakami   po   jeziorze.   Pod   koniec   turnusu    organizatorzy

urządzili   nam   ognisko   pożegnalne. Jestem   zadowolona   z   wyjazdu.

 

Edyta G.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – maj  2015 r.

28.05.2015r. byłam na wystawie prac-gobelinów w Domu Kultury ”Kadr”. Na Mokotowie na ulicy Gotarda 16 w Warszawie.

Było dużo pięknych prac, jurorzy nie wiedzieli ,jak nagrodzić startujących w konkursie.

Mnie też namówiono na uczestnictwo w nim.

Startowałam w nim jako uczestniczka warsztatów „AGIS”.

Dostałam wyróżnienie ,dyplom za bardzo nowoczesne przedstawienie siebie.

Prace będą pokazane w internecie na specjalnej stronie .

Dużo można było zobaczyć .Naprawdę udane tkaniny tam były.

Cieszę się, że wśród nich znalazła się i moja praca i została zauważona. Ma tytuł ”Sowa nocą”.

Były też prace moich koleżanek  i kolegi, które też ładnie się prezentowały.

Szkoda ,że wszystkich prac nie dało się nagrodzić.

Hanna P.                                              


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – maj  2015 r.
 

8.05.2015r. byliśmy w Radomiu i jego okolicach. W samym Radomiu zwiedziliśmy aż cztery muzealne wystawy.

Obrazy Jacka Malczewskiego , kolekcje rodziny Pinno ,wystawę czystościowa i o leśnych zwierzętach .I nawet tych z zagranicy .Był tam wypchany żubr Popiwek ,którego gajowi musieli odstrzelić z powodu jego niepłodności i dlatego, że dużo jadł i zaczepiał inne żubry ,a także był za duży na swój wiek.

Co zaś tyczy się obrazów, były bardzo ciekawe i w dużej ilości.

Wystawa czystościowa pokazywała sprzęty używane kiedyś do kąpieli ,czynności kąpielowych, higienicznych. Bardzo dużo o tym wszystkim opowiadał przewodnik.

Był też tam dawny sedes z serduszkiem wyciętym w drzwiach, czyli wszystko, co już gdzieniegdzie zanikło .I nie ma tego.

Potem pojechaliśmy do skansenu. Były tam domy, żywe zwierzęta, KTO CHCIAŁ, ULEPIŁ SOBIE BUŁKĘ I UPIECZONĄ mógł ją potem zabrać i zjeść.

Byliśmy też w muzeum  Witolda Gombrowicza. Tam były zdjęcia pisarza. I dużo ciekawych rzeczy opowiadała nam przewodniczka.

Witold Gombrowicz miał nietypowy  charakter ,myślał inaczej ,niż inni, był indywidualistą.

Polecam wyjazd do Wsoli, bo tam jest muzeum Gombrowicza. Jest małe, ale zostaje dużo wrażeń po obcowaniu z tym miejscem.

Trzeba pojechać w te miejsca.

Hanna P.                                                                                                                    

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – kwiecień 2015 r.

30.04.2015r. byliśmy w Domu Spotkań z Historią. Wystawa była na dworze .Przedstawiała przedwojenną Warszawę. Wąskie uliczki ,pojazdy. Chciałoby się pochodzić po takiej Warszawie.  Wtedy była rozwijającym się rosnącym w siłę miastem ,naszą stolicą.

Zdjęci zrobiło kilku znanych i cenionych w tamtych czasach fotografów polskich.

Znane uliczki i wąskie przejścia są bardzo ładnie i starannie sfotografowane.

Jeśli jest ładna pogoda, jest dużo do podziwiania.

To dobra wystawa dla wycieczek  zagranicznych, .które poznają w ten sposób nasz kraj. Chociaż tak trochę.

Jest to wszystko udane i dobrze wyeksponowane. Polecam taką wystawę do obejrzenia wszystkim.

Hanna P.



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – kwiecień 2015 r.

Dnia 24 kwietnia 2015r. byliśmy w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie.

Mogliśmy już teraz podziwiać oznaki wiosny.

Tulipany, żonkile i hiacynty już w pełni były rozkwitnięte.

W części ogrodu, będącej pod szklanym, dachem były delikatniejsze rośliny. Były tam również ptaszki w klatkach. I to z młodymi, nieopierzonymi pisklętami!

Chodziły już zwiedzać ogród także wycieczki szkolne.

Przez naszą drogę przewinął się także mały wąż. Omijaliśmy go wszyscy ostrożnie.

Podziwiać bardzo mogliśmy ten ogród. Jest piękny.

Byliśmy też między drzewkami magnolii i w miejscu ,gdzie wiszą zdjęcia japońskich ogrodów.

Polecam zwiedzanie Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Jest zachwycający.

Hanna P.

 

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – kwiecień 2015 r.

Byliśmy w Ogrodzie Botanicznym UW .Było to dnia 10 kwietnia 2015r.

Widzieliśmy tam ledwie rozwijające się kwiatki-kolorowe zwiastuny wiosny.

Różnorodność kwiatów w Ogrodzie Botanicznym zawsze zawstydza nasze ogródki przydomowe. Jest tam kolorowo-nie wszystkie kwiaty wzeszły, a inne mają swoją kolejność wzrostu.

Ładnie poprzycinane bukszpany ,kwitnące bratki w wielkich donicach przyciągają wzrok zwiedzających. Także żonkile.

Polecam wiosenne już spacery, bo naprawdę można podpatrzeć, jak u siebie zasadzić i zagospodarować rośliny.

Jest naprawdę fantazyjnie. Był to Ogród Botaniczny w Centrum Warszawy . Zachwyca o każdej porze roku.

Hanna P.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – luty 2015 r.

Wystawa prac Bogny Hiszpańskiej w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim w Warszawie na Placu Bankowym3/5.

Byliśmy na wystawie prac Bogny Hiszpańskiej, która odbyła się 20.02.2015 roku.

Jej prace powstają według własnej techniki-drze ona papier i nakleja na powierzchnię pokrywa go przy tym werniksem i koloruje farbami.

Prace te można kupić, ale są bardzo drogie ,tańsze kosztują około 1500 zł.,-.

Jest to pokazanie rzeczywistości przemienionej w wyobraźni artystki Są więc i kolory i kształty i odpowiednio dobrane tytuły, różnorodna tematyka.

Artystka przekazuje siebie poprzez prace, których kształty są różne i działają na widza w zależności od tego ,jak on na nie spojrzy.

To są różne widoki, wyobrażenia.

Zwykłe domy lub zwierzęta a wyglądają udanie. Lub portrety  ,pokazane tak jakby ktoś tańczył; portrety zakochanych i zależność między nimi.

Polecam te obrazy ,że są sztuką ,którą można powiesić przy kominku lub na większej ścianie i to doda ozdoby domostwu.

Trzeba obejrzeć tę wystawę i podziwiać ja. 

Hanna P.   

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – luty 2015 r.

 Dnia 12.02.2015r.byliśmy na filmie p.t.”Serena” .w kinie ”Luna”.

Opowiadał on o czasach kowbojskich, o górach w Ameryce,  gdzie  ludzie wyrąbywali lasy ,budowali kolej, wprowadzali cywilizację .Polowali też na zwierzęta.

Główni bohaterowie-mąż i żona giną pod koniec filmu.

Żona w dzieciństwie przeżyła pożar jako jedyna z rodziny .Przez to bardzo zdziwaczała. Po stracie męża spaliła siebie i dom. Wcześniej stracili jedyne dziecko .Mąż miał jednak synka z inną kobietą. Odkryła  to jego żona i też przeżyła to ciężko. Było to dziecko z młodszą nieznaną kobietą. Tutaj brawa dla aktorki odgrywającej rolę żony za realne ,udane pokazanie uczuć ,przeżyć   postaci.

Mężczyzna, mąż bohater filmu miał pójść do więzienia .Głównie chodzi lo też o ochronę jego dziecka, które miał zabić tropiciel zwierząt .Zabił go jednak mąż Sereny, tytułowej bohaterki.

Wszyscy ,nawet najbliżsi wspólnicy byli przeciwko właścicielowi firmy. Nie wypłacono im pensji, wykradziono księgi wypłat.

Polecam ten film mężczyznom.

Jest bardziej dla nich.

Hanna P.

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – styczeń 2015 r.

Dnia 28.01.2015r. byliśmy na sztuce ”Klejnoty”.

Mówiła o kradzieży klejnotów od jubilerów. Grali ich Łukasz Nowicki i Jan Jankopwski.

Klejnoty po całej serii perypetii  wróciły do właścicieli. Także była mowa o romansach głównych bohaterów .Akcja była dosyć mocno poplątana. Wszyscy aktorzy i aktorki rozbierali się na scenie i ubierali się.

Problem był taki  ,że wspólnik(jeden z jubilerów)pożyczał wszystko od kolegi samochód, nazwisko.

To naprowadzało na fałszywy trop policjanta , który chodził po dachach domów,żeby złapać gang kradnący klejnoty. Wszystko i tak na jubilerzy.

To ,że klejnoty już do nich wróciły(bo się znalazły)i że właściwie nie warto szukać winnych i robić sprawy.

To taka udana sztuka ze wpadkami.

Sztuczki, ukrywanie kochanek i całej prawdy.

Polecam tę sztukę do obejrzenia.

Hanna P.

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – styczeń 2015 r.

    Dnia 23.01.2015 r. byliśmy w dawnym Domu Jabłkowskich na wystawie makiet budynków ,które były kiedyś w Warszawie. Były to domy np. .z osiedla za Żelazną Bramą. Kiedyś to było budowanie(dużo i wysoko!).

 Makiety są w skali 1:25.

Warto zobaczyć to wszystko, choć nie ma tego w rzeczywistości. Podobno część   budynków została wyburzona.

Są też zdjęcia ,które pokazują bardzo dużo. ale czarno- białe.

I kolorowe puszczane przez rzutnik.

Polecam tę wystawę do obejrzenia. To stare widoki Warszawy dla przyszłych pokoleń.

Hanna P.        

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – listopad 2014 r.

Wycieczka do Oceanarium 21.11.2014r.

Byliśmy w Blue City na wystawie ryb morskich. W szczególności są to ryby albo trujące, albo zjadające ludzi i stworzenia mieszkające pod wodą. Jest taka ryba, która nie ewoluowała do dzisiejszych czasów. Zwiedzanie obejmowało też obejrzenie okazów ryb niegroźnych. I bardzo kolorowych. To wszystko było bardzo udanie pokazane. Gdyby człowiek nie wniknął w głębiny morskie, nie miałby okazji podziwiać tych rzeczy. I nie niszczyłby tego. A jest to przecież groźny krajobraz dla niego. Nawet na plaży może nadepnąć kolczastą trującą skrzydlicę i bez pomocy taki pojedynczy człowiek może umrzeć. Ale jest to piękny świat i dobrze, że da się go obejrzeć za szybami w muzeum.

Polecam tę wystawę bardzo.

Hanna P.

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – październik  2014 r.

Masoneria

Dnia 8.10.2014r. byliśmy na wystawie dotyczącej polskiej masonerii. Byli to szczególnie bogaci ludzie, kręgi majętnych ludzi. Nie wszyscy mogli do niej należeć. Mieli swoje zwyczaje i spotykali się o ściśle umówionych porach. Byli to projektanci budynków i nie tylko. Byli to ludzie tajemniczy. Do tej grupy nie mógł każdy wejść. Ustalona była każda reguła ,nawet posiłku. Jedli w ładnych naczyniach i tworzyli tak jakby klub, zamkniętą kastę. Były tam portrety i obrazy posiadłości masońskich. Wszyscy masoni byli w kręgach, to były znajomości. Dobrze to wszystko wyglądało. Ale właściwie dużo się bez przewodnika nie można dowiedzieć. Trzeba obejrzeć to wszystko i mieć więcej wiadomości na te tematy.

Hanna P.

 



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – październik 2014 r.

03.10.2014r.-wycieczka do Maurzyc, Łowicza i Sromowa.

"Wyjechaliśmy rano. Dostaliśmy prowiant - jabłko, wodę i wafelek.Najpierw byliśmy w Maurzycach - skansenie. Tam było dużo domków do obejrzenia.Także stary wiatrak, częściowo rozebrany, żeby się nie kręcił i nie połamał się. Były piece chlebowe. No i budynek szkoły. Tam była akurat nauka kaligrafii dla dzieci-bardzo staranne pisanie piórem. Trafiliśmy na koniec lekcji. Cały skansen był kolorowy, a także dobrze nas oprowadzała i dużo opowiadała o nim pani Marianna. Domy są tam pomalowane w piękne, ludowe wzory. Choć to wszystko znajduje się według mnie w szczerym polu, to i tak wygląda ładnie. Był też kościół, w którym modlą się mieszkający w pobliżu skansenu lidzie-jest po prostu w użytku. Potem pojechaliśmy do Łowicza. Tam oglądaliśmy eksponaty w muzeum, m.in. makietkę Łowicza i stroje ludowe, o których to rzeczach wyczerpująco opowiedziała nam pani Marianna. Potem poszliśmy na obiad.(dobry!). Na samym końcu zwiedziliśmy prywatne muzeum ludowe w Sromowie. Oprowadzała nas córka założyciela tego muzeum. Były trudności z tym, żeby powstało to muzeum. A są też problemy, związane z tym, by nadal trwało. Są tam wozy, sanie, ruchome figurki, stare, odrestaurowane kufry (używane dawniej na wsiach.).Zdobyte od rolników rzeczy przetrwać mają do następnych pokoleń.

Polecam zwiedzić miejsca związane z łowicką kulturą, bo to wszystko mogło zniknąć, a tak jest dalej do obejrzenia. Dużo jeszcze mieliśmy do zwiedzania, lecz nie było aż tyle czasu na podziwianie tego wszystkiego. Było pokazane wszystkiego dużo i w ładnym stylu, zaciekawiło wszystkich i pojawił się uśmiech chociaż na widok ruchomych figurek, starych wozów, sań. Polecam tam taki wyjazd, z dobrym przewodnikiem, takim, jak pan Sebastian i tamtejsza przewodniczką panią Marianną.

Jest naprawdę dużo do zobaczenia."

 

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – wrzesień 2014 r.

 

„Byliśmy na sztuce pt. ”Posprzątane”(23.09.2014r.)

Opowiada ona o czystości. O czyszczeniu po sobie. Trochę o sprzątaniu.

Właścicielka domu – Lane zwolni Matilde -swoją służąca z powodu jej domniemanej depresji. Z Matilde zaprzyjaźnia się Wirginia-siostra Lane.

Jest tez mowa o zdradzie i śmierci.(umiera kochanka męża Lane),po usłyszeniu dowcipu idealnego, który opowiada jej Matilde. Ciekawi wszystko, co dzieje się na scenie-i obsada i eksponaty, wnoszone na scenę, aktorki rzucają jabłkami. Polecam tę sztukę, bo rozluźnia.

Grają znani aktorzy, może nie wszystkich się kojarzy, ale mają już wiele lat gry na scenie i w telewizji. Dobrze ta sztuka się prezentuje.”

Hanna P.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – wrzesień 2014 r.   

"5.09.2014r. mieliśmy okazję zwiedzić z panem Sebastianem i panem Kamilem Łódź.

Zwiedzaliśmy wytwórnię filmów dla dzieci - lalkowych, rysunkowych. Poznawaliśmy tam metody wytwarzania ich. Tworzy się je z pixeli -pojedynczych zdjęć. Tam był inny przewodnik. Mówił o tym, jak produkowano film o Misiu Uszatku Pingwinie Pik - Poku, widzieliśmy lalki używane do filmu o Mordziakach, nowe filmy, a także Misia Colargola i Trzy Misie. Obejrzeliśmy najstarsze kamery i ekrany do puszczania filmów. I kinematograf.Nawet trochę bestialski film kręcony przy pomocy zabitych robaków z włożonymi metalowymi korpusami. Film był ładny, bo robaki tańczyły. Był też film ”Tango” i  Świteź”.

W filmie ”Tango” .wszystko działo się cały czas w tym samym pokoju. Postacie przemieszczały się, przestawiały rzeczy, otwierały i zamykały okno.

Film ”Świteź” był już animowany i opowiadał o tym, że zginęli najeźdźcy mieszkańców grodu nad jeziorem Świteź. Oni schowali się w kościele przed najeźdźcami, których zalała woda. Poza tym powstaje nowy serial o zajączku Parauszku i widzieliśmy lalki do filmu ”Piotruś i Wilk” ,a  także ”Danny boy”. To też są nowe produkcje. Polecam obejrzenie tego muzeum. Przypomni się niektórym dzieciństwo. Było też muzeum, w którym kręcono film ”Ziemia obiecana”. Dowiedzieliśmy się o dwóch najbogatszych ludziach tamtych czasów-Izraelu Poznańskim i Szajblerze (nie pamiętam imienia). W fabryce, która jest teraz sklepem była tkalnia, szwalnia. Byli  to najbogatsi ludzie w Łodzi. Jest tam też hotel umieszczony w jednym z budynków, który jest zróżnicowany-każdy pokój jest inny. Polecam obejrzeć Łódź -jest także rondo i ulica Piotrkowska. Dobrze to wygląda, ale jednak bez samochodu tam się nie obędzie żadna wycieczka. "  

   Hanna P.




Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – czerwiec 2014 r.
   

Warszawa 30.06.2014r.

W piątek 27.06.2014r. mieliśmy okazję być w Łazienkach. Oglądaliśmy wystawę plakatów z tematyką ginącej ziemi. Autorzy prac wpletli żywe istoty  drzew, statki.

Dużo było do zrozumienia po zapatrzeniu się w te prace i przemyśleniu ich.

Chodziliśmy po parku, który jest bardzo piękny. Ludzi spacerujących oprócz naszej wycieczki też trochę było. Były też pawie. I mała przebiegająca przed nami mysz.

Była to udana wycieczka.

Takie wyjście to udany początek wakacji.

Zwłaszcza w zgranej grupie kolegów i koleżanek.

    Hanna P.



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – maj 2014 r.
  

Sztuka ”Klimakterium 2”.w teatrze Capitol.

Byłam w teatrze na bardzo ciekawej i śmiesznej sztuce.

Opowiadała ona o przeżyciach związanych ze starzeniem się i przekwitaniem u kobiet.

Było wiele tańców  i śpiewów w rytm wesołych, znanych melodii.

Jeden z widzów został zaproszony na scenę na występ. Po nim dostał czekoladki. I zrobiono pamiątkowe zdjęcie.

Bohaterkami sztuki były wesołe staruszki, które w swoim gronie opowiadały o mężczyznach i swoich przeżyciach.

Była to starość pokazana trochę weselej.

Polecam tę sztukę ze względu na tę wesołość aktorek.

I na płynną akcję. Udane są skecze, wplątane w każdym miejscu sztuki.

Składa się cała sztuka z wielu rzeczy dotyczących tego, co najbardziej widownię interesuje.

Polecam obejrzenie jej i przemyślenie sobie kilku spraw. 

       Hanna P.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – maj 2014 r.
  

Wyjście do Sali Kongresowej 19.05.2014r. 

Byliśmy na kolejnym rozdaniu nagród dla młodych wolontariuszy p.t. ”Ośmiu wspaniałych” .W tym roku było ich bardzo dużo. Młodzi ludzie lubią pomagać w hospicjach, w różnych ośrodkach. Było to dla nich ważne rozdanie nagród. Niektórzy robią to mimo ich chorób. Jeden z laureatów choruje na padaczkę. A czasem muszą pożegnać się z podopiecznymi. I wtedy jest to straszne pożegnanie, nowe doświadczenie życiowe.

Uczestniczą też niektórzy w akcji „Szlachetna paczka”. Podoba mi się zaangażowanie takich ludzi, robią to z czystej satysfakcji i radości dla siebie. Ktoś może nazwać ich aniołami, jak powiedziała występująca artystka po przejściach, Monika Kuszyńska. Wielu ludzi jej pomogło. I nadal może śpiewać, cieszyć nas swoją osobą. Są przy nas te anioły w postaci ludzi. I pomagają nam cicho.

            Hanna P.  

 

Teksty Wojciecha M. do Gazetki AGIS – maj 2014 r.  

„Ogród Botaniczny to azyl ciszy i spokoju w centrum wielkiego miasta. Można w nim zobaczyć wszelką przyrodę od małych roślinek po wielkie drzewa. Z tych małych uwagę przyciągają piękne wiosenne kwiatki. Widoczne są żywoniebieskie roślinki podobne do bławatków. Ukazują się również różnego gatunku tulipany w różnych kolorach. Nie wypada przejść obojętnie obok okazałych cisów. Szczególną uwagę na siebie mogą zwracać wiekowe drzewa – dęby, jesiony, olchy, klony, a szczególne wrażenie sprawia wyjątkowej urody okazały buk.” 

„Ekspozycja dzieł sztuki Aleksandra Gierymskiego w Muzeum Narodowym to przede wszystkim przeniesiona na płótno historia Polski, szczególnie z czasów niesprawiedliwości społecznej, o której można było się dowiedzieć z nowel Marii Konopnickiej. Ten okres z dziejów Polski ukazują również dzieła innych artystów z innych sal wystawowych ukazując m. in. kontrasty społeczne, zwłaszcza z epoki caratu na ziemiach polskich. Wrażenie sprawia również ekspozycja przedstawiająca sceny biblijne (w szczególności pasyjne). Będąc w muzeum warto również wstąpić do sali, gdzie wystawiona jest ekspozycja rzeźb religijnych oraz tryptyków, kwadraptyków, a także niezwykle starannie wykonanych poliptyków.”

Wojciech M.

20-05-2014

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – maj 2014 r.  

W piątek 16.05.2014r. mieliśmy okazję być w Królikarni. Była tam wystawa artystki nowoczesnej, której nazwisko i imię trudno mi zapamiętać.

Tę sztukę każdy odbiera po swojemu. Są  to filmy, obrazy na desce. Przedstawiają różne formy i kształty. Linie, koła.

Jest też ”film” do ”słuchania” na małym telewizorze. Jak założy się słuchawki, słychać szumy i trzaski.

Polecam ten rodzaj sztuki.

I to jest sztuka dla wszystkich.

Są też różne maszyny ,telefony, i instalacje. Oczywiście leży to za szkłem, żeby nikt tego nie popsuł.

Polecam jeszcze raz ten rodzaj przedstawienia siebie. Tak chciała artystka to pokazać.

           Hanna P. 

 

Tekst Edwarda L. do Gazetki AGIS – maj 2014 r.  

09.05.2014 r.   

Ogród Botaniczny 

Bardzo mi się podobał ze względu na drzewa

krzewy  kwitnące  i kwiaty.

Bardzo   jest  zadbany przez tych  ludzi

którzy się nim  opiekują.

Jest  bardzo czysto są ławki i fontanna

można  usiąść  i  popatrzyć  i  posłuchać

jak szumi  woda  odpocząć   nawdychać

świeżego powietrza .Można  zrobić

ciekawych  i ładnych zdjęć.  

Edward   L. 




Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – maj 2014 r.
  

Teatr ”Komedia” 7.05.2014r. sztuka” Jak na wulkanie” 

Mieliśmy okazję być na bardzo śmiesznej sztuce. Bohaterowie kryli się za materacami. Była to sztuka o zerwanym związku i o powrocie do niego. Było rzucanie się tortami-ale to w samym finale. Grali tam znani aktorzy i pokazali tam swój kunszt, pokazanie tego, co chciał autor sztuki w bardzo udany, śmieszny sposób. Dyrektor hotelu, w którym działa się sztuka wymyślał najróżniejsze głupoty, aby ukryć prawdę, kto zamieszkał w pokojach. Nawet wymyślił dzień łgarza. Działo się to we Francji. A gośćmi byli znani aktorzy. A tropiła ich już prasa. Dziennikarka z ”Timesa” chciała robić wywiady, a i ona dostała ciastem. I miało być wszystko ukryte, a wyszła dobra zabawa. Jest to bardzo ciekawe podejście do miłości, przyjaźni, i zawierania zgody małżeńskiej. Role były dobrze obsadzone i widać było prace aktorów nad szczegółami. Polecam tę sztukę do obejrzenia.

Jest naprawdę wesoła i zaskakująca.

             Hanna P.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – marzec 2014 r.
  

26.03.2014r-recital Michała Bajora p.t. ”Moje podróże”

Teatr Polonia otworzył swoje podwoje dla widzów z okazji powstania nowej płyty Michała Bajora.

Były pieśni nowe, a także te już znane, jak np. ”Ogrzej mnie”.

Dużo było mowy o podróżach do Europy Michała Bajora. Lubi on podróżować, przywozić prezenty dla swoich znajomych. Także chciałby podbić swoim głosem Włochy.

A w dzieciństwie chciał być sprzedawcą słodyczy lub artystą.

Jednak został artystą, udało mu się to i znamy go z brawurowych piosenek, w których tańczy w rytm muzyki. I śpiewa bardzo udanie, z zaciekawieniem słucha go publiczność.

Polecam słuchanie jego piosenek na żywo, bo wszyscy słuchający mogą przeżyć ciekawe chwile i posłuchać o życiu artysty. Dużo się zyskuje podczas tego koncertu, a opowieści pana Michała są zaskakujące, dowiadujemy się nowych rzeczy o życiu i twórczości tego artysty, słyszymy jego nauki i pouczenia, co robić, jako artysta, z czego korzystać i czego unikać w tworzeniu swojej kariery. A można zaprzepaścić wszystko, jeśli się za dużo chce.

Trzeba iść powolnym krokiem do sławy.

         Hanna P.

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – marzec  2014 r.  

21.03.2014r.-Festiwal Chleba w Zespole Szkół im. Wł. Grabskiego.

Mieliśmy okazję być w szkole, w której zorganizowany był Festiwal Chlebów Świata.

Można było zakupić i posmakować różne chleby, nawet była kawa i mąki do kupienia.

Dużo więcej można się było dowiedzieć o kraju lub producencie smakując danego wypieku.

Był to trzydniowy festiwal i byliśmy tam pierwszego dnia jego trwania.

Można się przekonać, że wypieków jest bardzo dużo i wszystko smakuje.

Niestety tak bardzo, aż się czasem można zapomnieć, gdyż jestem miłośniczką chleba.

To moje wrażenia z wizyty na Festiwalu Chleba.

             Hanna P.


Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – luty  2014 r.
  

„14.02.2014r. byłam na filmie ”Jack  Strong”.

Był to film o znanym żołnierzu-pułkowniku Kuklińskim.

Według reżysera był on sprawcą zaprzestania działań dążących do nadejścia trzeciej, nuklearnej wojny światowej.

Stracił on przy okazji rodzinę. Nie oglądałam już podsumowania tak dokładnie, ale było w nim pokazane to ,że stracił on swoich synów. Wszyscy ”alianci” ,ludzie z zachodu też zginęli lub zostali złapani przez komunistów.

Zaczynała się wtedy era „Solidarności”, działania Lecha Wałęsy.

Polityka jest trudna ,a niesie dużo wydarzeń.

Nie trzeba się rozpisywać o zdarzeniach tamtych lat, ponieważ wszyscy w jakimś stopniu je przeżyli. A młodsi powinni mieć to pokazane w szkole.

Film jest dobry ,ale muszą tam być zawarte i tragedie.

Mordowanie ludzi, którzy tak musieli żyć.

Byli szpiegami obcych wywiadów we własnym kraju.

Tak jak pułkownik Kukliński.

Obsada jest dobra, jak na ten film. I dobra jest charakteryzacja. Bardzo dobrze gra pułkownika pan Dorociński ,a jego żonę Hannę gra Maja Ostaszewska.

Polecam ten film ,choć jest to dzieło dla ludzi o mocnych nerwach.

Niektóre sceny są bardzo straszne ,choć teraz wydaje się to niewinne i w dzisiejszych czasach też może się tak zdarzyć, ale więcej mówi się o tym i pokazuje się takie sceny w telewizji .Po to ,żeby było to trochę napiętnowane .Bo ludzi morduje się i teraz. I rożnymi metodami. Także jest dużo więzień ,w których zmiękcza się więźniów.

Miejmy nadzieję ,że to minie bezpowrotnie. Dziś już tego nie będzie .Czekamy na decyzje rządzących.”

             Hanna P.



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS - luty 2014 r.

Sztuka ”La Boheme” 5.02.2014r.

Byłam na spektaklu ”La Boheme”: w teatrze ”Ateneum”.

 Był to pokaz piosenek z Francji. Cały czas świeciła się wieża Eiffla. Artyści znani i mniej znani chodzili po scenie i pokazywali współczesny Paryż, gdzie chodzą ludzie w rożnym wieku .I śpiewają.

  Są to :mężczyzna z laptopem, wróżka z kartami tarota, chłopiec z cukierkami ,starzec ,gwiżdżący sobie melodie, mężczyzna rozdający kwiaty ,kobieta po różnych przeżyciach ,akordeonista .Do tego tańcząca kelnerka z barmanem ,aktorka. Wszyscy mówią o swoim życiu.

Polecam tę sztukę ,bo grają w niej dobrze znani artyści i naprawdę skaczą po scenie.

Jest udana, chociaż trochę apatyczna, taka sama w każdej scenie.

Może taki jest Paryż? Jeszcze raz polecam tę sztukę.

         Hanna P.



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – styczeń 2014 r.
  

Film”Wkręceni”-10.01.2014r. 

„Byłam na tym filmie razem z większą grupką znajomych z pracowni ”AGIS”.

Opowiada on o trzech pracownikach fabryki samochodów, którzy zostają zwolnieni

z powodu cięć. Są to Fikoł, Francesco i Szyja. Akurat filmuje to wszystko telewizja.

Jeden z nich wykrzykuje do dziennikarza parę słów, że mu pokaże i chce mu zrobić krzywdę, bo jest obrażony z powodu tych cięć (ma wysokie stanowisko).

Za ich odprawy postanawiają się trochę zabawić, ubrać. W jednym miejscu biorą ich za bogatych biznesmenów z Niemiec. Tam zakochują się ci dwaj z nich, którzy nie mieli partnerek. Poza tym film kręcony jest w Zamościu, który jest naprawdę ładny I do tego zostali zatrudnieni znani aktorzy-amanci kina.

I wszystko do siebie pasuje. Na to, żeby coś się udało koledzy-bohaterowie filmu używają tzw. ”czarów” Film podobał mi się z tych właśnie powodów. Aktorki grające w tym filmie też dużo pokazały. Było to starsze i młodsze pokolenie artystów.

Polecam pójście na ten film bo nie męczy tak i jest dla każdego pokolenia.

Jest po prostu o przyjaźni i marzeniach, jakie mają mężczyźni i kobiety.

Ekipa kręcąca ten film naprawdę zrobiła go ładnie i powtórzę, że z dobrą obsadą.” 

 Hanna P. 



TEKSTY HANNY P. DO GAZETKI AGIS w grudniu 2013 roku :

Wystawa malarstwa Guercino w Muzeum Narodowym 7.12.2013r.
 

"Byłam na wystawie malarstwa Guercino. Jest to wystawa obrazów religijnych, przedstawiających portrety i ważne momenty życia Maryi, a także m.in. portret

Jana Chrzciciela z krzyżem. Wszystkie obrazy są duże. Są też całe ściany szkiców. Podobno nie wykończone, o czym mówił jakiejś grupie ich przewodnik.

Cała wystawa zajęła dość dużo sal muzealnych, jest naprawdę dużo do oglądania. Są sceny z ucieczki małego Jezusa do Egiptu w towarzystwie anioła. Sceny walk z potyczek też są tam pokazane, także mury Koloseum na jednym z obrazów. Wszystko jest bardzo ładne, jest to malarstwo zdolnego artysty, dokładniejszego niż inni znani malarze(tak się do wiedziałam w muzeum). Polecam zwiedzanie tej wystawy na pewno. Kolory są ładne, obrazy są wielkie, a przedstawiają naprawdę dużo scen i momentami można się przy nich na dłużej zatrzymać.

Dla znawców malarstwa jest naprawdę dużo do oglądania. I jest to ciekawa kreska, indywidualna i dosyć spokojna. A obrazy pokrywa ciekawie ich zabezpieczenie przed zniszczeniem poprzez różne użyte przy nim oleje i dobre farby, utrwalacze.

Polecam ponownie."

 

         Hanna P. 

 

Wyjście do teatru na spektakl ”Kasta la vista” dnia 14.12.2013r.

 

"Ta sztuka, na której byłam, była już nagradzana wiele razy.

Opowiada o zwykłym przechodniu, kliencie banku, Jacku Krafcie.

Przychodzi on do banku pobrać pewną sumę pieniędzy. Nie przypuszcza jednak, że zostanie tam dosłownie uwięziony, a zasady są inne, niż, zazwyczaj, Jest to Polak, który nie wie,

że bank przejęli hindusi i są tam stosowane ich zwyczaje.

I ci klienci, którzy się wzbogacili, mają najgorzej. Chodzi o zmianę kasty na bogatszą.

Kasjer i jego szefowa są parą zupełnie nieczułych ludzi. Robią wszystko, żeby wyśmiać klienta. A sposób ucieczki z tego miejsca zdradzają dopiero po zrobieniu paru świństw.

A utrudzony Jacek Kraft ucieka przez otwarte drzwi trochę otępiały. Jednak ucieka! Drzwi były zamknięte elektronicznie , a otwierał je ktoś w Bombaju w Indiach.

Nawet matka Jacka była poddana ”egzaminowi” posiadania pieniędzy i miejsca zamieszkania. A przyjechać musiała aż z Katowic. Ojciec nie mógł z ważnych powodów.

Wspaniała obsada sztuki i jednak to, że to tylko komedia wystawiana  w teatrze pociesza. Tak nie musi się zdarzyć w prawdziwym życiu.

Polecam obejrzenie jej i własne refleksje. Zwłaszcza, że jest naprawdę dobra."

  Hanna P.

 
Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – listopad 2013 r.  

Wycieczka  do Zamku Królewskiego w dn.16.11.2013r. 

„Mieliśmy  okazję być na wystawie ”pożyczonej” z muzeum w Wersalu we Francji. Były tam obrazy przedstawiające osoby z Królewskiego rodu ,ważne osobistości w różnych pozach razem z instrumentami ,jako boginie i z królewskimi insygniami.

Były też stoły do gry ,świeczniki, figurki z mitologii greckiej.

I obrazy  malowane ręką królowej- założycielki wystawy ,przedstawiające chińczyków malowane pod kierunkiem uznanych artystów.

Królowa Leszczyńska była zachwycona tymi obrazami, bo tylko tak mogła znieść samotność bez króla .Sama miała własne towarzystwo do zabaw w prywatnym życiu.

Polecam obejrzeć tę wystawę, gdyż jest bardzo ładna .Przynajmniej mnie się podoba. Wszystkie twarze są realistyczne, wyraziste .Obok są amorki ,rośliny ,postacie są strojnie ubrane.

No i zachowały się strzępki materiałów z tamtego okresu.”

               Hanna P.



Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – październik 2013 r.
 

Opera ”Don Carlo” w Teatrze Wielkim w dniu 30.10.2013r.

Byłam  w Teatrze Wielkim na występie dużej grupy śpiewającej w sztuce o nieudanej miłości w rodzinie. O związku kazirodczym, gdy król-ojciec Filip zostaje zdradzony przez żonę Elżbietę i  syna Karola.

Przez wiele trudnych chwil do śmierci Karola dzieje się bardzo dużo. Wszystko ma być rozwiązane dopiero w niebie.

Intrygi damy dworu też mają być zemstą na Karolu .Przebiera się za królowa, po ciemku spotyka się z nim i poznaje ich ważny sekret. Wyjawia królowi ten sekret i daje szkatułkę królowej. Dochodzi do smutku króla, który cały czas drży o swoją pozycję z powodu Karola.

Na drodze damy dworu wesoło się zabawiają, śpiewają ,zrywają kwiaty, chwalą piękne dni. Gdyby nie problemy króla i jego trudna władza, która niesie tylko śmierć, w królestwie byłoby wesoło.

Karol też umiera w celi .Jest przy nim jego wierny przyjaciel Rodrigo, który podaje się za spiskowca ,aby ochronić życie Karola i on sam zostaje zabity. Karol jest wtedy ocalony,aż do chwili, gdy Filip przebije go w szamotaninie szablą. Wtedy słychać głos dziadka i ojca z nieba, który zawsze słyszał król Filip. Mówi o tym, że wszystko wyjaśni się w niebie. I tam będzie już tylko spokój.

Sztuka jest ciekawa,opowiada o Hiszpanii, i o tym właśnie trudnym problemie miłosnym na dworze królewskim.

Polecam jej obejrzenie, choć trzeba wszystko czytać i po prostu mieć cały czas skupioną uwagę na scenie i aktorach.

                       Hanna P. 

 

Tekst Hanny P. do Gazetki AGIS – październik 2013 r. 

Wyjście do Belwederu 26.10.2013r.

Belweder-miejsce urzędowania prezydenta. Miałam okazję tam być w ten dzień, kiedy jest pozwolenie. Wszyscy, nawet przewodnik ,weszli na dowód. Wszyscy byli wcześniej zapisani.

Było dużo opowieści o Naczelniku Piłsudskim, jego Legionach.

Nazwa klubu Legia-Warszawa pochodzi od nich.

Nie mogliśmy zwiedzić wszystkich pomieszczeń .Byliśmy w prezydenckiej kaplicy, której pomysłodawcą był prezydent Lech Wałęsa.

Bardzo ładnie było w Sali pompejańskiej i pokoju ,w którym przed odejściem i  w trakcie urzędowania mieszkał Naczelnik.

Zachwycił mnie także jego portret.

To ukrywa Belweder. I tak dużo można zobaczyć. Chodzi się od pokoju do pokoju.

Jest także fontanna od strony łazienek-czynna ,z figurką łabędzia.

Polecam oglądanie Belwederu o każdej porze roku. Oczywiście, jeśli zostanie się wpuszczonym.

                             Hanna P.



Tekst autorstwa Mariusza S. do październikowej Gazetki AGIS 2013r.

W Warsztacie Terapii Zajęciowej „Agis” odbył się turniej warcabowy  w dniu 19 października 2013r.Zawodnicy ,którzy brali udział to: Michał M. ,Edward L., Ewa M. ,Anna J., Dariusz G., Wojciech M., Edyta G., Sławomir K. i Hanna P. W sumie brało udział 9 zawodników , którzy musieli  odbyć (każdy) 16 gier czarnymi i białymi pionkami. Zwycięzcą został Sławomir K. , który dostał w nagrodę książkę „Polskie rezydencje” . Wszyscy uczestnicy dostali ptasie mleczko. Podczas  turnieju można było skorzystać z poczęstunku. Były różne ciastka , delicja szampańskie, gwiazdki czekoladowe , paluszki słone oraz soki i coca-cola .Zawody bardzo mi i wszystkim kibicom i uczestnikom się podobały.”

 Mariusz S.



WIERSZE  WOJCIECHA M. do  październikowej GAZETKI AGIS  2013r. 

Głos Viktorii

Gdy wieją wiatry historii

Ze wszystkich czterech stron

Brzmi pięknym głosem Viktorii

Nasz dumny Polski Ton

Krwawa lecz dumna historia

Czasy zwycięskich walk

Narodu co się nie poddał

Trwa ponad tysiąc lat

Przetrwa ten Naród Waleczny

Bóg umacnia Go wciąż

Chwałą Go okrył na wieczność

Podał Mu Bożą Dłoń

 

Zwycięski Szlak

Polska-słowo krwią pisane

Zawsze na zwycięskim szlaku

Niech będzie niezapomniane

Duma nas wszystkich Polaków

Honor wierność i braterstwo

Ciężkie walki krwawe boje

Odwaga i bohaterstwo

Poświęcone życie swoje

Orła Biel Biel-Czerwień Flagi

Wielokrotnie krwią splamione

Znaki dumy i odwagi

Niech będą niezwyciężone

 

Zwiastun wolności

W barwach porannej zorzy

Ciemność zamienia się w brzask

W niebo wzbija się Orzeł

Lśni pięknie jutrzenki blask

Orzeł-zwiastun wolności

Godło walecznej nacji

Symbol niepodległości

Duma całej Sarmacji

Póki Orła Białego

Zdobi Złota Korona

Siła Kraju Naszego

Będzie niezwyciężona 

 

Wielka Niepokonana

Polska-nasza Ojczyzna

Przed wrogiem niezachwiana

Każdy Polak to przyzna

Wielka Niepokonana

Przez długi czas cierpienia

Przeszła skuta w kajdany

Za dzieło wyzwolenia

Mocno krwawiły rany

Brońmy Kraju Naszego

Nadwiślańskiej Ojczyzny

Krwawo wywalczonego

Przez ciężki trud i blizny

 

Ojczysta Ziemia

Kraina dębów potężnych

Potomstwo Słowian Zachodnich

Tradycja rycerzy mężnych

Historia niejednej zbrodni

Przeczysta Ojczysta Ziemia

Przesiąknięta krwią i łzami

Strzeżmy Polskę od stracenia

Bądźmy zawsze Polakami

Pamiętajmy o Zołnierzach

Którzy życie poświęcili

Każdy z Nich do tego zmierzał

Byśmy w swej Ojczyźnie żyli

 

Odrodzenie

Serce mojej Ojczyzny

Włócznią na wskroś przebite

Ból cierpienie i blizny

Krwi strumienie obfite

Kraj Ten wciąż mordowany

W wojnach osamotniony

I nieczuły na rany

Naród Niezwyciężony

Tu się wkrótce odrodzi

Wielkiej Polski potęga

Cały Naród się zgodzi

Niech tu obcy nie sięga 
 

Narodowa Duma

Jest taki Kraj nad Wisłą

Sam Bóg Mu chwałę dał

Gdy nawet umrzeć przyszło

Po latach zmartwychwstał

Ta przenajczystsza Ziemia

I Naród dzielny Ten

Historia się nie zmienia

Chwała Ojczyźnie mej

Ta Narodowa Duma

Zalewa cały świat

Z mojej Ojczyzny chluba

Mój Rodak Dzielny Cwat

 

Cenny skarb

Święta Piastowska Ziemia

Polaków cenny skarb

Strzeżmy Jej od stracenia

Od Helu po szczyt Tatr

Kraj wielokrotnie zraniony

Krwawej historii bieg

Lecz Naród nieposkromiony

Nigdy nie poddał się

Kraju nasz Ukochany

Gdy nadszedł pokoju czas

Twoje cierpienia i rany

Zawsze umocnią nas

 

Karty historii

Poznaję Cię dzisiaj przez karty historii

Historia Twa krwią jest pisana

Pamiętasz te czasy morderstwa i zbrodni

Przez zdrajców porzucana

Tyś moją miłością i moją Jedyną

Przez wielu zapomniana

I zawsze trwać będziesz choć wieki przeminą

Moja Ojczyzno Kochana

Dziś rozważając Twą Drogę Krzyżową

Okrutne bolesne Twe męki

Na zawsze Ojczyzno zostanę już z Tobą

Zostanę z Tobą na wieki

 

Kwiat oręża

Dla Ciebie Polsko

Na ziemi żyję to

Moja Ojczyzno

Kochany Kraju mój

Pokonam wroga

Choć miałbym zginąć sam

Lecz w Imię Boga

Za Ciebie życie dam

Honor Ojczyzna

Oręża wieczny kwiat

Należy przyznać

Że Polski Żołnierz Chwat

 

Ziemski raj

Czy to jeziora mazurskie

Czy bystre strumyki górskie

Czy mazowiecka równina

Piękna jest Polska Kraina

Polska z szerokim morzem

I lasy i bujne zboże

Tatry sięgają do nieba

Co jeszcze do szczęścia trzeba

Od urodzenia w tym raju

Mieszkam w Kochanym mym Kraju

Choć wabią pokusy obczyzny

Ja nie opuszczę Ojczyzny





Tekst autorstwa Hanny P. do Gazetki AGIS w październiku  2013 r.
  

Wyjście do Teatru ”Buffo” 14.10.2013r.

 „Byłam na widowisku muzycznym p.t. ”METRO” w Teatrze ”Buffo” .Mimo tego ,że się spóźniłam obejrzałam bardzo dużo ciekawych scenek z tego momentu, gdy ktoś nieznany staje się sławny, lub gdy nie wybierają nikogo na scenę. Był to teatr o początkującej swoją gra młodzieży, z której szydził dyrektor teatru i prowadzący zajęcia z tańca i śpiewu pan ,którego grał Mariusz Czajka, aktor komediowy.

Myślę ,że z tej tańczącej, śpiewającej czasem w zawieszeniu młodzieży rosną nowe talenty Janusza Józefowicza, podobnie jak była to Edyta Górniak, Robert Janowski, Katarzyna Groniec ,Dariusz Kordek, lub wiele twarzy znanych i pokazywanych w międzyczasie i teraz w telewizji i w różnych teatrach. Jest to dobry pokaz ,zauważenie ich mocnego głosu i ciekawej barwy ich głosu, gdyż powtarza się szansa tych wymienionych powyżej nazwisk na taką samą karierę nie tylko w ”Buffo”.

Sztuka jest sygnałem o młodych ludziach, ich marzeniach. Jest nie tylko dla nich, bo piosenki te śpiewało się już więcej niż dwadzieścia lat temu i są nadal świeże ważne .Nie zniknęły .To tylko nowi wykonawcy zaczęli je śpiewać.”

           Hanna P.    

  

Tekst autorstwa Hanny P. do Gazetki AGIS we wrześniu  2013 r.   

Sztuka ”Najdroższy” w Teatrze Współczesnym.

„Miałam okazję być w Teatrze Współczesnym na bardzo ciekawej sztuce. Opowiadała ona o mężczyźnie narodowości francuskiej-Francisie Pinion , który postanowił zakpić z prawa podatkowego. Mimo, że był na bezrobociu(jego ojciec chrzestny był miliarderem),to cały czas rozpowiadał o tym, że jest bogaty. I że jest dozorcą mieszkania swego chrzestnego ojca.

Potem los z niego zakpił,gdyż naprawdę dostał cały spadek od ojca chrzestnego. Jego kochanka, która była też na utrzymaniu bogatego człowieka- kazacha też dostała po nim spadek.

I musiał się przyznać Francis do tego ,że najpierw wszystkich okłamał, a teraz naprawdę ma dużo pieniędzy.

Dom utrzymywala w swoim dekoratorskim myśleniu Kristine .I nawstawiała tam różne ciekawe ozdoby, które były zdobywane prosto z muzeum. I była to sztuka nowoczesna.

Cała sztuka nie nudziła wykonaniem, aktorzy byli całkiem udanie dobrani. Mimo. że sztuka była napisana przez autora francuskiego, odnosi się wrażenie, że w Polsce dzieje się podobnie.

Już teraz polecam obejrzenie tej sztuki. Jest naprawdę bardzo udana i porusza delikatnie kwestię pieniędzy.

Grali tam m.in. Andrzej Zieliński, Krzysztof Kowalewski, Katarzyna Dąbrowska. Jest to dobrany zespół ,a wszystkich nazwisk nie znam.

Zachęcam także do jej obejrzenia z powodu dobrej scenografii. Jest dobrze udekorowana scena i śmieszy, gdy aktorzy przestawiają meble , bo czasem coś spada, albo ma śmieszny wygląd.”

 

Hanna P.




Tekst autorstwa Doroty F. do Gazetki AGIS we wrześniu  2013 r.
 

 Wycieczka do Zachęty ( Wystawa zdjęć ).

 

„Zbiórka w warsztacie była o godz.11. w pracownii w Alejach Niepodległości, po czym pojechaliśmy metrem do Zachęty na wystawę zdjęć z okresu PRL. Na wystawie znajdowało się bardzo dużo zdjęć z tego okresu, czyli   z lat 50, 60, 70, 80. Na tych zdjęciach były przedstawione bardzo odległe już czasy. Widać na nich było sporo biedy, ale np. również stare samochody, oraz, że ludzie raczej inaczej się wtedy zachowywali, ubierali, nawet prowadzili zupełnie inne gospodarstwo, niż w dzisiejszych czasach. Były też różne filmy, które były nagrane, i można było, tych nagrań słuchać przez słuchawki które się podnosiło, i wkładało na uszy. Widać było, że są to filmy nagrane, ponieważ, słuchawki wisiały, a obok tych słuchawek, byłi pokazani rozmówcy z urywków tych filmów. Włożyłam sobie te słuchawki z jednym urywkiem filmu, zaczęłam słuchać, ale nie zapamiętałam, nawet,  ani jednego słowa, z tego co mówił dany rozmówca. Bardzo podobały mi się zdjęcia z wystawy, które były w galerii w Zachęcie. Wszystkie zdjęcia były czarnobiałe, ale niektóre z nich przedstawiały ciekawe rzeczy, tak   jak było to przedstawione za dawnych czasów. Po wystawie chciałam sobie kupić jakąś pamiątkę np. jedną z książek, ale nie wystarczyło mi na to wszystko pieniędzy, a dużo było rzeczy w księgarni, o których można było sobie poczytać, lub obejrzeć sobie, później w domu.”

 

Dorota F.

 

 

Tekst autorstwa Edwarda L. do Gazetki AGIS w lipcu  2013 r.  

 

Dziewczyna z Szafy

„Dziewczyna z Szafy to nietypowa opowieść o różnych rodzajach samotności

Rodzice ojciec i mama zmarli i synowie Jacek i Tomek zostali sami w domu i ogarnęła ich samotność. Jackowi pozostało zaopiekować się chorym Tomkiem któremu trzeba pomóc żyć

Tomek wyszedł z domu i oddalił się od zamieszkania i siadł na ławce .

A potem przyjechał radiowozem policjant zabrał go domu i przyprowadził do drzwi .

J kazał przypilnować Jackowi żeby nie wychodził z domu .

Jacek zapukał do drzwi starszej sąsiadki czy nie zaopiekuje się Tomkiem .

Bo on musi wyjść. Ona powiedziała tylko raz .

A potem druga sąsiadka Magda wypuściła królika aby popełnić samobójstwo

otruciem się gazem z kuchni. Starsza sąsiadka która wyszła na korytarz zapalić papierosa ,

wyczula gaz ulatniający się z mieszkania. Zawiadomiła dzwoniąc na Pogotowie Gazowe,

Pogotowie Ratunkowe ,Policję. Żeby uratować młodą sąsiadkę Magdę i sąsiadów przed wybuchem i pożarem .Pogotowie Ratunkowe zabrało młodą sąsiadkę Magdę do Szpitala .

Magda mieszkając sama w mieszkaniu kładła się szafie i uspokajała się rozmyślając o różnych przeżyciach. Jacek żeby zarobić na życie pisał na komputerze i przeglądał Internet

I wychodzi z domu w poszukiwaniu pracy. Jacek zabiera Tomka do Szpitala aby lekarz zaopiekował się chorym i wyleczył. Tomek przebiera się za lekarza i ucieka ze Szpitala.

Potem  dzwonią ze Szpitala że Tomek uciekł. Magda żeby się zemścić nabiera starszą sąsiadkę że w mieszkaniu się pali światło. Wtedy do stojącej szklanki na korytarzu nasypuje lek .Sąsiadka idąc i wracając mówi że się nie pali światło i wypija szklankę kawy. A potem ma różne zjawy ,urojenia .Wieczny podrywacz Jacek jego autystyczny ale niezwykle uzdolniony brat Tomek i ekscentryczna sąsiadka Magda spotykają się przypadkowo. Gdy Jacek nie ma z kim zostawić brata puka do drzwi młodej antropolog. W krótce okazuje się że bohaterów połączy szczególna więź.”

                    .  .

  Edward  L.

 

Tekst autorstwa Hanny P. do Gazetki AGIS w czerwcu  2013 r.  

 

Recenzja filmu ”Dziewczynka w trampkach”.

  „Dnia 26.06.2013r.mieliśmy okazję być na filmie o arabskich krajach. Bohaterką była uczennica Wadja, chodząca własnymi drogami, nie słuchająca nikogo. Tam rządzą mężczyźni, całodzienna czystość, unikanie wzroku męskiego.

Od jakiegoś czasu pozwolono reżyserce kręcić film, a tego nie mogła robić długo.

Marzeniem Wadji jest rower, który też jest zakazany, bo stałaby się nieczysta. Nie mogłaby mieć męża i dzieci.

Cały arabski świat kładzie się u nóg Wadji i wynagradza, gdy za ostatnie pieniądze matka-odepchnięta kobieta kupuje jej rower, wymarzony. Może się ścigać na nim z młodym rowerzysta i dobrym kolegą, sympatią Abdullahem. A chłopca też powinna unikać.

Film trafiając do Polski był już odznaczony arabskimi nagrodami za najlepszy.

W polskiej wersji czyta się litery, żeby nie zniszczyć oryginalnej wymowy. Jest dobrą próbą pokazania tamtych miejsc, odmiennych od naszego kraju kulturowo, wyznaniowo.

Naprawdę warto obejrzeć ten film. Polecam, gdyż widać, jak z powodu konkursu recytacji Koranu dziewczynka chciała spełnić swoje marzenie o rowerze i zwykłej radości z posiadania tej rzeczy mimo wielu zakazów i z rezygnacji jej matki z pięknej sukni. Jest to pokazane z humorem, mimo, że purusza smutną sprawę gorszego traktowania kobiet w tamtych krajach z możliwością chwalenia tylko tego, że mężczyzna sam sobie wybiera odpowiednią kobietę i jest panem domu, absolutnym władcą. A tu reżyserka naprawdę kipi humorem. I ukazuje to, że tam jednak nie musi być tak źle.”

 

               Hanna P.

 


Tekst autorstwa Hanny P. do Gazetki AGIS w czerwcu  2013 r.  

 

Wykłady w Instytucie Psychiatrii i Neurologii dla ludzi niepełnosprawnych p.t.”Integracja dla samodzielności”.

„27.o6.2013r.był prowadzony kurs przez młodych ludzi .Opowiadali o nowych ulgach dla ludzi niepełnosprawnych .Mają sięgać do 80% na odliczenie kwoty użytego sprzętu do ułatwiania życia chorym. Także mają być inne naliczenia na turnusy rehabilitacyjne w wyznaczonych przez PFRON ośrodkach dla każdego stopnia niepełnosprawności.

Dostaliśmy dużo materiałów ,dotyczących tych tematów. Jest to organizowane przez Ośrodek Oświadczania o Stopniu Niepełnosprawności na ulicy Andersa 5 w Warszawie. Tam należy się udawać ,żeby dowiedzieć się dużo więcej.

Dobrze, że będą te ulgi, np. na aparaty słuchowe, samochody dla osób niepełnosprawnych z wyszczególnieniem tego, co powinno się tam znaleźć. W samochodach dostosowanych do jazdy dla chorych są przebudowane części, przedłużone i zmienione tańszymi kosztami te elementy, które utrudniałyby jazdę po ulicy.”     

         

 Hanna P.

 

Tekst autorstwa Hanny P. do Gazetki AGIS w czerwcu  2013 r. 

Wyjście do Teatru ”Syrena ”na sztukę „ Hallo Szpicbródka” 6.06.2013r.


   „Mieliśmy okazję być na spektaklu teatralnym ”Hallo Szpicbródka” .Był to pokaz tego widowiska ,które było kiedyś puszczane w telewizji i przeniesiono je teraz na deski teatru W telewizji występowała wtedy niezapomniana Irena Kwiatkowska. Jej taniec na stole był widoczny. Tu tańczyła Hanna Śleszyńska. Sztuka opowiada o przedwojennym kasiarzu-elegancie z Warszawy ,zakochanym w jednej z tancerek .Teatr ,który stanął na drodze Szpicbródki, znajdował się koło okradanego przez niego banku ,czyli dość blisko. Tam, w tatrze, zakochał się w jednej z tancerek ,która chciała być sławna. To na sam koniec dało  jej dostęp do sławy-pojechała z nim do wymarzonego Paryża ,mimo upadającego finansowo teatru. Anita-tancerka staje się sławna i ma swoją solówkę-swój własny występ .Dochodzi do zgody z jej konkurentką-Werą Patroni po sztuce na podstawie prawdy o Szpicbródce, gdzie wszyscy zakładają maski z wąsikiem i bródką. Myli to ścigającą Szpicbródkę policję, bo nie wie najpierw ,kogo ścigać. Przez udaną sztuczkę poprzedniego dyrektora teatru daje się uratować skórę Freda-Szpicbródki i nie idzie za kratki. Sztuka naprawdę była świetnie zagrana- podobał mi się Piotr Polk w głównej roli. I ogółem wszyscy  aktorzy, występujący w tej sztuce .Polecam ,jest po prostu ciekawa ,ma dużo ciekawych wątków mimo tego że wydaje się, że trwa trochę za krótko-akcja jest szybka.”

             Hanna P.


Tekst autorstwa Doroty F. do Gazetki AGIS w czerwcu  2013 r.  

Pójście   do     teatru      „Syrena”     na     spektakl    „Hallo    Szpicbródka”.

 

„Umówiłam        się       z        koleżanką       przed       moim      domem,     i      wyszłyśmy    do     teatru   „ Syrena”     na      przedstawienie    pt. :”Hallo    Szpicbródka”.    Zebrało     się      trochę    naszej     grupy    uczestników    z     naszego     warsztatu,    po     czym    poszłyśmy    na      salę     przedstawienia,    i      zajęliśmy    miejsca     w    teatrze.   Przedstawienie     było     dosyć    śmieszne.   Występowało   sporo     aktorów,  którzy    dużo   tańczyli,  klaskali,  i    śpiewali   różne    piosenki.  Występy   były    dosyć    głośne,   ale   wesołe   dosyć.   Przedstawienie   trwało  2,5   godz. Gra   aktorów   była    dosyć  dobra,   i    energiczna.   Pod    koniec    już    tylko   czułam    się     nieco   znużona    tym     wszystkim,  i     zmęczona,   gdyż   przedstawienie    zrobiło    się     nieco   nudniejsze.  Być   może   dlatego,   że   niezbyt     byłam     uważna,   a  nawet     czasami    nie    docierało    do    mnie    o    co     chodzi    w    tym     przedstawieniu     była    w     pewnym     momencie    przerwa,   i      kupiłam     sobie    na     niej     kompot     z     rabarbaru.  Kompot     był    dobry,   ale   drogo    kosztował,  bo    aż    5   zł.   Później   po    przerwie    siedzieliśmy    jeszcze    w   teatrze,   i     oglądaliśmy   przedstawienie,  które    dobiegało    już    do    końca.   Wytrzymałam,  i    później   rozeszliśmy    się    już    do   domu. Ogólnie    przedstawienie    było   udane,  i    mi     się     podobało,  i    byłam     zadowolona.”

 

Dorota     F.

 

 

Tekst autorstwa Dariusza M. do Gazetki AGIS w czerwcu  2013 r.  

 „W dn.6. VI 2013r.,byliśmy w teatrze ”Syrena”.

Komedia połączona z wodewilem i parodiami nazywała się ”Hallo Szpicbródka”, wg Ludwika Starskiego.

Gdy na Sali w teatrze pogasły światła i podniosła się kurtyna, zjawił się przystojny pan z laseczką. Okazało się, że to był główny bohater .Stanął przy jednym z sejfów w banku i zaczyna kręcić kółkiem, które było na zewnątrz drzwi. Dwóch jego kompanów patrzy na plan ,który objaśnia włamywacz. Po tygodniu wszedł do garderoby i zastał tam akurat wokalistki przygotowujące się do spektaklu. Spodobała mu się ładna wokalistka o imieniu Anita.

Do teatru ”Czerwony młyn” wchodzi komornik, który chce zamknąć teatr. Szpicbródka po chwili wypłaca mu cała kwotę. Gdy robi się zamieszanie, w „Czerwonym młynie” wchodzi super agent w czarnych okularach i uwalnia Szpicbródkę .Wszyscy są tym zaskoczeni. Tymczasem włamywacz i Anita biegną do taksówki i odjeżdżają.

Spektakl trwał 2.godz.

Przedstawienie mi się podobało.”

             Dariusz M.

 

Tekst autorstwa Hanny P. do Gazetki AGIS w kwietniu 2013 r. 

Wystawa dywanów w ”Zachęcie” 3.04.2013r.

Mieliśmy okazję zobaczyć wystawę tkanin  ,dywanów .Były to dywany z różnych epok, począwszy od tkanych do wyświetlanych na podłodze ,przerobionych na gry komputerowe.

Najbardziej interesująco wyglądała ”Bitwa pod Grunwaldem ”w kształcie dużego dywanu i duże dywany różnych kształtów.

W osobnej Sali stały wielkie buty dla olbrzyma-trampki.

Cała wystawa szybko się oglądała.

Była jeszcze kula, a w niej łazienka i kąpiąca się w wannie kobieta.

Naprawdę było co oglądać, wystrój całości był  bardzo udany.

 

 Hanna P.

 

Tekst autorstwa Doroty F. do Gazetki AGIS w kwietniu  2013 r. 

   Wycieczka     do     Zachęty 3.04.2013r.

„Pojechaliśmy    z    warsztatu    tramwajem,  na   wystawę tkanin    do    Zachęty.    Na   początku   czekaliśmy   grupą,   aż   otworzą    budynek,   w    którym    jest    wystawa    tkanin.   Później   weszliśmy   do   środka,   powiesiliśmy   palta   w   szatni,   po   czym   poszliśmy   na   górę   po  schodkach   obejrzeć,  różne   tkaniny.  Tkaniny    były   z  przeróżnych   wzorów.   Kolorowe,   przedstawiające   np.   figury   geometryczne, które   były  interesujące,   i    ciekawe.  Wisiały   one   na   ścianach,   w    różnych    miejscach. Niektóre   tkaniny   umiały   naprawdę   przyciągnąć   czyjś   wzrok.  Były  tak   bardzo  wzorzyste,   że  ich   wzory  stawały  się   nawet   bardzo   miłe   dla   oczu   i   pogodne.  Dodawało    to   naprawdę   dużego   uroku   i    wrażenia.  Jak   chodziliśmy,  i    patrzyliśmy   na   nie, to   w   pewnym   momencie   zauważyłam   ruszający   się   tak   zwany   balon,   a   w   tym   balonie   zrobioną   toaletę,  w   której   została   zrobiona   wanna,  a   w   tej   wannie   kąpiąca   się   postać  dość   młodego   człowieka,   oraz    przeróżne   kosmetyki   w    zrobionej    toalecie.  W   niektórych    miejscach   wisiały   też   tkaniny   zrobione   w    paski. Różne   tkaniny   miały   swój   własny   wdzięk,  i   bardzo   ładnie  się   prezentowały    na   wystawie.  Były   one   tak   różnego   rodzaju,  że   warto   było  na    nie   popatrzeć,  albo   przez   krótszą,   albo   przez   dłuższą    chwilę. Mnie  najbardziej   podobał  się   wiszący   klosz,  a   w    nim   zrobiona   toaleta,   która   przedstawiała   kąpiącego   się   człowieka.  Wystawa   była   ładna, i   ciekawa,   więc   warto   było  ją  zobaczyć, i  obejrzeć  dlatego,  że  była   ładna,  i   bardzo  ciekawa,   dlatego   zdecydowałam   się   na   nią   pójść,  i   ją   zobaczyć.”

 

Tekst autorstwa  Anny K. do Gazetki AGIS w kwietniu  2013 r. 

 

Wycieczka po Warszawie – Plac Trzech Krzyży – przewodnik: pan Sebastian Kopeć

 

„2 krzyże na kolumnach z 1730 roku to najstarsze elementy na Placu Trzech Krzyży

Trzeci krzyż na placu znajduje się w rękach Jana Nepomucena. Krzyż ten jest młodszy od dwóch pozostałych krzyży.

      Jan Nepomucen to święty, który został utopiony w Wełtawie za to, że nie chciał wyjawić tajemnicy spowiedzi. Cesarz przymuszał go do tego, gdy miał podejrzenia, że żona go zdradziła – gdy nie udało się wymusić tajemnicy spowiedzi, kazał utopić Jana Nepomucena.

     Ulica Belwederska była w XIX wieku otoczona po dwóch stronach drzewami.

     Kościół św. Aleksandra został zaprojektowany przez architekta Aignera. Został on zbudowany na cześć cara Aleksandra na początku XIX wieku. Car Aleksander był dosyć

lubiany przez Polaków, miał szacunek dla duchownych katolickich. Cenił sobie biskupa Cie-

ciszowskiego, który cały swój majątek przeznaczał na biednych.

    Początkowo na cześć cara Aleksandra miano zbudować łuk – ale w końcu podjęto decyzję o zbudowaniu kościoła. W kościele znajdują się cztery dzieła sztuki, które pochodzą z czasów sprzed II wojny światowej.Są to:

1. Rzeźba Chrystusa złożonego w grobie, wykonana z marmuru carraryjskiego; marmur carraryjski znany był już w czasach Jana Andrzeja Morsztyna – w jednym z wierszy mówi o bieli tegoż marmuru.

2.obraz świętej Teresy od Dzieciątka Jezus – mówi się, że jest to najpiękniejszy obraz tej świętej w Polsce – został namalowany w stylu secesyjnym;

3. obraz świętego Józefa;

4. obraz Matki Bożej Ostrobramskiej.

   Sprzed wojny pochodzi również kilka rozetek przy ołtarzu – są one ciemniejsze od nowych

Rozetek.”

         ANIA K.

 


Tekst Doroty F. do Gazetki AGIS w lutym 2013 r.

 Piosenki   w    teatrze   Buffo

 

„Wyszłam    z     domu    trochę     za     wcześnie,    i    poszłam    na    przystanek    autobusowy,   żeby   poczekać   na    koleżankę,   która   miała   wkrótce   dojść,   i    poczekać   razem    ze    mną    na    przystanku,   ale    zapomniałam    zabrać    bilet   z    domu,   do   teatru,  i   musiałam   po   niego   wrócić   z    powrotem,   żeby    go    wziąć.   Wróciłam   się   więc,  i   wzięłam   go    ze   sobą,   i   znowu  poszłam,   z   powrotem   na    przystanek   autobusowy.   Poczekałam   znowu    trochę,   i   koleżanka   wkrótce   doszła.   Poczekałyśmy   jeszcze   trochę na   autobus,   w    końcu   przyjechał.   Wsiedliśmy   do   numeru    222,   i   pojechałyśmy   do   teatru    Buffo.   W   teatrze   trwała   jeszcze   próba   przedstawienia,  więc   powiesiłyśmy   palta   w    szatni.   Uczestnicy    zaczęli   jeszcze    dochodzić, po   czym   usiedliśmy   na   miejscach   w   teatrze, i   rozpoczęło   się   dosyć   duże    przedstawienie,   na   którym   były   rosyjskie   piosenki.   Najpierw   była   drobna   zapowiedź,  na   której,  zaczęto  zapowiadać,  w   języku   angielskim.  Wyświetlono   zdjęcia   na   których   było   widać   ludzi   zapowiadających,  w   tym    reżysera,  i    aktora   Janusza

Józefowicza ,   a   za    chwilę   rozpoczął    się   cały    spektakl.  Na   widowni   pojawił   się   Janusz   Józefowicz,    który    zaczął    zapowiadać,   jeszcze    piosenki    rosyjskie,   po   czym   przy   fortepianie  usiadł   Janusz   Stokłosa,  i    doszli   również   inni    przeróżni   wykonawcy,   którzy   zaczęli   śpiewać  różne   piosenki.   Było   ich   tak   dużo,  że  wszystkich   imion   i   nazwisk,  nie   zapamiętałam,  ale   niektórych   zdołałam   zapamiętać   np.  Monika   Ambroziak   zwana   „Dzidzią”,  sam   Janusz   Józefowicz    również   śpiewał,   i   występował  była   też   żona   Józefowicza,   czyli   Natasza   Urbańska,   która,  także    dobrze   śpiewała.  Na   przedstawieniu   było   bardzo   głośno,  zarazem  piosenki,  były  ładne,  i    dało   się   ich   dobrze   słuchać,  potem   również   na   scenie  pojawiła   się   także  córeczka   Janusza   Józefowicza, i   Nataszy   Urbańskiej,  ale   byłam  zamyślona,  i   nie   zauważyłam,  jak   przyprowadzono   ją  na   scenę,  ale   i   tak   była  odwrócona   tyłem.  Pojawiła   się   tylko   na   chwilę.  Potem  została   wyprowadzona   ze   sceny.Były   tak  przerózne   piosenki,  że   prawie   nie   pamiętam   ich   tytułu   ponieważ   czasami   nie   uważałam,  albo   myślałam   o   czymś   innym  nie   skupiając  się  na   tematyce   piosenek.  Pamiętam   tylko  „Białe   róże”, „  Kozaczek”, „Wołga”     i   przeróżne   inne   tytuły.  Z   teatru   byłam   i   jestem   zadowolona,   bo   mogłam  się   jednak   oderwać   od   domowych   czynności,   i   od   codziennych   dialogów   domowych.  Do   teatru   Buffo   lubię   od   czasu   do   czasu    chodzić,   jednak   nie    byłam   w    nim,  już  od   downa,  a   zdarzyła   się   okazja,  by  znowu  po   jakimś  czasie   się  do   niego   wybrać  i   usłyszeć  ładne   piosenki,  które   były  interesujące ,  i   dało   się   ich   słuchać,   ponieważ  były  to   ładne   piosenki.”

 

Dorota    F.

 

TEKST DO GAZETKI AGIS – luty 2013 r.

Wycieczka     do    Muzeum     Narodowego

 

„Spotkaliśmy    się    w    Warsztacie    Terapii    Zajęciowej    ‘’Agis”   po   czym   poszliśmy   na   przystanek   autobusowy,  i    poczekaliśmy   na   autobus   222.   Wsiedliśmy   do  niego,   i   pojechaliśmy   do   Muzeum   Narodowego,   które   zostało   wyremontowane.  Powiesiliśmy   palta    w   szatni,   i   trochę   poczekaliśmy   na   innych.   Widziałam   dużego   bardzo   ładnego   konia,  czyli   jego   rzeźbę,  która   stała   przy   szatni,  w   której   się   rozebraliśmy   z    palt,  i   która   stała   na   samym   dole   w   Muzeum,  i   była   jeszcze   druga    rzeźba    konia, która   stała    dużo   dalej   też   na   samym   dole   przy  ścianie,   i   bardzo   mi   się   te   rzeźby    koni   podobały.   Po   czym   kontroler   przedarł    nam   bilety,  i   weszliśmy   na    górę   po  schodach.  Obrazy,   które   wisiały   na   samej   górze,  to   były   obrazy   malarstwa   europejskiego,   które   przedstawiały    różną   np.  króla   Augusta    Poniatowskiego,   osób   grających   w    karty,   szlachty   pejzaży,   ogród   z   biegającym    dzieckiem,   obraz,  który   najbardziej   zapamiętałam.   Byliśmy   w   różnych   miejscach   w   muzeum.   Chciałam   sobie    koniecznie    coś   kupić   np. puzzle,   układankę,  ale   nie   miałam  zbyt   dużo   pieniędzy,  żeby   sobie   pozwolić   na   jakieś   wydatki.  Było   rzeczywiście   stoisko   z    różnymi   komiksami,  (ale  komiksów   nigdy   nie   czytam),  ale   nie   tylko,  były   też   puzzle,   różnego   rodzaju,   ozdoby,   kopie   obrazów,  które   można    było   kupić,  różnego   rodzaju  przypinanki   do   bluzki,  i  tak   dalej..  Usiedliśmy   również   w    pewnym   miejscu   w   muzeum,   i   oglądaliśmy    różne   migawki,  czyli   projekt   wideo. Potem   zeszliśmy   niżej   i   byliśmy    na    wystawie, na   której  były   różne   zdjęcia   ze   stanu    wojennego.  Było   o   tym   także   jak    Wojciech   Jaruzelski   ogłosił   stan    wojenny,   migawki   w    projekcie   wideo, różne   obrazy   na   których   byli   namalowani   różni   politycy   (   w   tym    generał   Jaruzelski),   i    przeróżne   inne   ciekawe   rzeczy,   które  można   było   obejrzeć, i   później   poszliśmy   w   inne   miejsce   gdzie   były  obrazy   na   których   były   np.  mozaiki,  i   również    obrazy   uczestniczki, która   chodziła   do    warsztatu,   tylko   nie   za    bardzo   zwróciłam   na   nie   uwagi, bo   spodobała   mi   się   kaczka    zrobiona    z    klocków   „Lego”,   która   była    bardzo  duża. Później   poszliśmy   po    ubrania   do   szatni,  żeby   się   już   rozejść   w   swoje  strony. Pojechałam   z   moją   koleżanką    autobusem,   tym    samym   numerem,   którym   pojechaliśmy   do  muzeum,   czyli 222.  Wycieczka   do   Muzeum   Narodowego  bardzo   mi  się    podobała.”


Dorota    F.


Tekst autorstwa Anny K. do Gazetki AGIS w listopadzie 2012 roku.


„Moje prace zostały namalowane na kolorowych tkaninach farbami do tkanin, inne zostały narysowane długopisem i kredkami KOHI-NOOR, inne znów zostały narysowane pastelami  olejnymi albo pastelami suchymi.

    „Pocałunek ryby-kwiatu z kwiatem” został namalowany na mojej bluzce w kolorowe kwiaty. Gdy więc  malowałam rybę-kwiat, wykorzystałam już istniejący na tkaninie motyw kwiatów – i domalowałam swój pomysł. Było  to ekscytujące doświadczenie-„współpraca  przemysłu tekstylnego  z moją własną  twórczością i pomysłowością”..

    „Ryba-kwiat” ma tułów ryby, natomiast jej płetwy mają formę   płatków kwiatowych. Można by nawet powiedzieć, że ryba przeistacza się w kwiat – jest to pewnego rodzaju metamorfoza. Być może podobne zjawiska opisał Owidiusz w swoich „Metamorfozach”. Widzę również  analogię do niektórych motywów u Leśmiana, gdy np. .”mak przekrwił się w koguci grzebień” (luźna parafraza)

    Na drugim malunku na tej samej tkaninie przedstawiony został pocałunek kwiatu z rybą. Ryba jest symbolem chrześcijaństwa. To ludzie są rybami, które łowią Chrystus i Apostołowie w swoje sieci, aby je zbawić. Natomiast do kwiatu przyrównany jest  Jezus Chrystus – tradycja chrześcijańska  odnosi słowa  z „Pieśni nad pieśniami”: „Jam kwiat polny i lilia padolna” do Jezusa. „Pocałunek  ryby-kwiatu z  kwiatem” jest więc pocałunkiem Chrystusa i duszy chrześcijańskiej. W tradycji  mistycznej  ( np. u Świętego  Jana od Krzyża ) pocałunek  Chrystusa  z duszą jest jednym  z ostatnich etapów zjednoczenia mistycznego.

    Obraz  „Mistyczne ptaki” również został namalowany na tkaninie w kolorowe wzory. Jeden z ptaków ma oko umieszczone w środku  swego ciała, tak jakby w brzuchu lub swoim łonie. Jest to zobrazowanie myśli św. Ambrożego  ( IV w. po Chrystusie) – że „Bóg  włożył swoje oko we wnętrzu człowieka” – czyli, że  człowiek może patrzeć na świat oczami Boga, pod warunkiem, że oczyści swe wejrzenie ( wzrok ). Ja ten obraz komentuję „na Ambrożego oko” – ( analogicznie do powiedzenia :”na Bolka oko”.

„Żaba mistica” czyli „Żaba mistyczna” – to również obraz o bogatej  symbolice filozoficzno – teologicznej. Sama żaba ma bardzo  zróżnicowane znaczenie symboliczne w różnych kulturach. Np. w Starym Testamencie Bóg  zsyła  na Egipt plagę żab, aby przestraszyć Egipcjan i zmusić ich do wypuszczenia  Izraela  z „ niewoli egipskiej”.

     W baśniach niemieckich żaba jest symbolem  tego, co  nieuświadomione czyli  „podświadomości”. Gdy bohater baśni nauczył się języka żab, wtedy nawiązał kontakt ze swoją  podświadomością i zyskał mądrość ( motyw ten występuje  między innymi  w książkach Anzelma Gruna – niemieckiego benedyktyna i psychoterapeuty). W starożytnych Chinach  (tradycja ta trwa do dziś ) – żaba jest utożsamiana z płodnością zarówno  fizycznąjak i duchową. W sztuce Chin żaba, z której zamiast skrzeku wydobywają się monety – jest symbolem dostatku materialnego.

      Żaba przedstawiona    na moim obrazku może być symbolem chrześcijanina a nawet pewnych cech Boga chrześcijańskiego. Po pierwsze jest  ona zbudowana z komórek. Komórki te mogą być utożsamiane z oczami, ponieważ ich jąderko to niby-źrenica  oka. Czyli żaba mistyczna jest cała zbudowana z oczu – co oznacza, że jest cała „patrzeniem”. „Istota, która jest cała patrzeniem” – to sformułowanie bierze się ze starożytnej Grecji – nie pamiętam konkretnego imiona filozofa, który to tak ujął. Tą istotą jest Bóg (bóg – Grecy na oznaczenie boga nie zawsze używali wielkich liter).

Drugi ważny symbol w tym  obrazie – to fakt, że wszystkie komórki , budujące żabę, ściśle do siebie przylegają – tworzą one zewnętrzną warstwę  żaby – dlatego nazywam ją ( tę warstwę ) jej płaszczem.Widzę tu podobieństwo do faktu, że  płaszcz Chrystusa ( o który żołnierze rzucili losy), był utkany jednolicie, a nie zszywany z kawałków. Jest to symbol zwartej duchowości Chrystusa, w której jedne cnoty  przylegają do innych i nie pozwalają, aby jakiekolwiek zło się przez nie przecisnęło.”

    Anna K.


 
12

 

Tekst autorstwa Hanny P. o przedstawieniu „ Po- wietrze” , które oglądaliśmy 10.11.2012r. do listopadowej Gazetki AGIS 2012r.

„Wrażenia po spektaklu widzianym w ”Och- teatrze”.

byliśmy na bardzo ciekawym występie w „Och-teatrze” .Sztuka dotyczyła świata ludzi między nami, ich tańców między nami. Występowali tam ludzie z zespołem Downa i ludzie zdrowi.

Bardzo znacząca była gra świateł na scenie, kolorów .Było to ciekawe widowisko. Wszyscy pokazali się takimi, jacy są naprawdę. Ciekawe było zrzucanie płaszczy ,kurtek.

Na koniec wystąpił pan opiekujący się tymi ludźmi. Mają różny wiek. Zatarła się poza tym granica między zdrowiem a chorobą. Tego nie było czasem widać.

Spektakl podobał się wszystkim. Trudno było występować tak na wielkiej scenie wszystkim aktorom. Dlatego dostali kwiaty i byli na pewno zadowoleni.

I to podobało się w sztuce ,pokazanie tańca.

Świat między nami istnieje .Tak to widzę.

Trzeba umieć docenić trud występujących. To nagroda dla nich.”

        Hanna P.

 

Tekst autorstwa Mariusza S. do Gazetki AGIS w 2012 roku.


Turniej warcabowy

 

W dniu 14 kwietnia 2012 r w sobotę odbył się turniej w warcaby  na warsztatach na ulicy Olesińskiej .Musieliśmy odpracować dzień 2 maja .

Ponieważ jeden uczestnik nie przyszedł musieliśmy zmienić zasady. Miało startować

9 uczestników w 3 grupach ale zmieniono zasady były 2 grupy .Najpierw było losowanie kto z kim gra. Grali Włodek S., Michał M., Darek M., Edward L . grupa z Alej Niepodległości.

Ania J., Darek G., Edyta G., Krzysztof P., grupa z  Olesińskiej .

Krzysztof wygrał z Michałem i Michał z Edytą .Darek M wygrał z Edytą ,Włodek wygrał z Darkiem G i wygrał Edytą oraz z Michałem, a Krzysztof gra z  Darkiem M, Ania z Edwardem Michał wygrał z Edytą , Edward wygrał z Anią .

Zwycięzcą zawodów został Włodzimierz S. Wszyscy dostali podziękowanie za udział w turnieju oraz nagrody w postaci ptasiego mleczka zwycięzca dodatkowo otrzymał

książkę pt. „ Cuda świata”.

 

Autor Mariusz S. 14.04.2012 r.


 

Wyruszyliśmy o 9.15. Pan Sebastian powiedział, że na Mazowszu nie było magnaterii – większość dworów magnackich znajdowało się na Ukrainie
czy Małopolsce. Na Mazowszu były tylko dwa znane rody – Radziejowskich i Krasińskich. Hieronim Radziejowski był zdrajcą, kolaborował ze
 Szwedami w czasie potopu szwedzkiego. Jego potomek został duchownym, żeby odpokutować za grzechy przodka. Na nim zakończyła się ta linia
 Radziejowskich.
      Drugim znanym rodem na Mazowszu był ród Krasińskich. Ojciec Zygmunta Krasińskiego popierał Napoleona, który ofiarował mu Opinogórę.
  Krasińscy mieli też posiadłość w Złotym Potoku za Olsztynem.
      Gdy mijaliśmy Rakowiecką, pan Sebastian powiedział, że w 2019 roku ma być otwarte Muzeum w miejscu dawnego więzienia.
 Jedziemy pod placem Na Rozdrożu – do I wojny światowej stała tu cerkiew, zbudowana dla zaborców rosyjskich. Mijamy liceum Batorego,
gdzie wizytę złożyła królowa Elżbieta II i Michael Jackson. Za Centrum Kopernika znajduje się nowe Muzeum Sztuki Współczesnej.
 Otworzone też jest Centrum Pieniądza NBP – będzie to muzeum   monet, banknotów – muzeum interaktywne. Potem mijamy bulwar nad Wisłą – są
 tam rzeźby zwierząt – jest to miejsce do spacerów i pikników.
       W oddali widzieliśmy zoo – ostatnio w Hollywood powstał film „Azyl” - film o naszym ogrodzie zoologicznym – państwo Żabczyńscy ukrywali
 tam Żydów. Ten film jest niewątpliwie reklamą naszego ogrodu zoologicznego. Potem widzimy Cytadelę – jest tam Muzeum Katyńskie. Mają tam
 powstać jeszcze Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Historii Polski. Następne były Bielany, których nazwa pochodzi od białych habitów kamedułów,
 którzy mieli tam swoje pustelnie. W kościele na Bielanach znajduje się serce króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
 Most Marii Skłodowskiej powstał w 150 lat od jej urodzin. Maria Skłodowska miała dwie córki – Irenę i Ewę. Irena też dostała Nobla w 35 lat po Marii.
 Jej mąż dostał Nobla Pokojowego.
       Mijamy Łomianki – w średniowieczu była tu wioska. To tutaj artyleria niemiecka zestrzeliła  samolot naszych sojuszników – Amerykanów.
To wydarzenie jest upamiętnione miejscem pamięci. W Łomiankach są domy opieki, placówki naukowe PAN – tu znajduje się duży zbiór zwierząt
preparowanych – najwięcej motyli i ptaków.
      W oddali mijamy Czosnów – tu w 1972 roku znajdowały się plenery „Wesela” Wajdy. Potem w oddali widzimy Modlin Twierdzę.
      Mijamy rzekę Wkrę – i Sochocin, gdzie znajduje się kościół neogotycki. W XIV wieku Sochocin uzyskał prawa miejskie. Rządził tutaj książę Janusz
– ten  władca został opisany w „Krzyżakach” Henryka Sienkiewicza. W XV wieku Sochocin był książęcy. Dopiero w XVIII wieku  dostał go
 Kazimierz Krasiński. Mijamy Ojżeń – dworek. W tej okolicy znajduje się dużo dworków szlacheckich. To w tych okolicach urodził się poeta Bruno
Kiciński. Tłumaczył głównie antycznych pisarzy, ale również z  francuskiego, m.in. tekst Marsylianki. Bruno Kiciński założył Kurier Warszawski i
Tygodnik Warszawski.
   Ponownie mijamy Wkrę, na linii której w 1920 roku miały miejsce bitwy z bolszewikami – z tego okresu pozostały cmentarzyki. Jest tu też dużo
 pamiątek po Powstaniu Listopadowym. Znajduje się tu również kościółek Św. Trójcy z XVI w. Został tu pochowany Bruno Kiciński.
       Mijamy Ciechanów – obszar strategiczny – uderzali tu Litwini, Jadźwingowie. W XVI  w.  Ciechanów miał 5000 mieszkańców – był porównywalny
 z Warszawą. Były tu dwa młyny wodne, miasto miało rozbudowaną infrastrukturę. W czasie potopu szwedzkiego Ciechanów zaczął podupadać.
 Napoleon dał Ciechanów i Opinogórę Wincentemu Krasińskiemu – ojcu Zygmunta w 1806 roku. W czasie II wojny światowej Ciechanów był wcielony
 do III Rzeszy. Wyzwolony w tym samym czasie co Warszawa. W Ciechanowie było żydowskie getto. Od 1999 Ciechanów stał się miastem powiatowym.
        Jesteśmy w Opinogórze – zwiedzamy zameczek neogotycki z I poł. XIX wieku. Tutaj mieści się Muzeum Romantyzmu związane szczególnie
z Zygmuntem Krasińskim. Krasińscy często wyjeżdżali do Warszawy – mieli tam siedzibę przy Krakowskim Przedmieściu. Zygmunt spędzał najwięcej
 czasu w Paryżu i w Rzymie. Cała posiadłość ma 22 hektary. Zygmunt Krasiński dzieciństwo spędzał w Opinogórze. Wiele pamiątek po Krasińskich
 zgromadzono przy ulicy Okólnik w Warszawie. Zostały one spalone przez Niemców. W całym zameczku widać wszędzie ostre łuki – w oknach i
 w sklepieniach. Przed pałacykiem znajduje się mur z czerwonej cegły. Na sklepieniach neogotyckich znajduje się biała sztukateria. Pokoje mają układ
  amfiladowy – drzwi do kolejnych pokojów znajdują się na jednej linii. Muzeum zostało otwarte w roku 1961 w maju.
     Widzimy obraz Ary Schefera przedstawiający rodziców Zygmunta – Marii Urszuli z Radziwiłłów i Wincentego, który po 1814 został oddanym
człowiekiem carów Rosji. Na suficie znajdują się herby. Zygmunt urodził się w Paryżu. Żył tylko 47 lat. Jego dwie siostrzyczki zmarły jako dzieci.
O dzieciach – Fryderyku Chopinie i Zygmuncie Krasińskim wiedziała cała Warszawa – byli cudownymi dziećmi. Zygmunt jako dziecko (gdy miał 6 lat)
 znał podstawy 4 języków. Gdy miał 21 lat napisał „Nie – boską komedię”. Bardzo dużo podróżował. Napisał także „Irydiona”, „Przedświt” oraz
„Psalmy przyszłości”. Znany jest przede wszystkim jako epistolograf – jego listy są doskonałym świadectwem romantyzmu. Zygmunt Krasiński 30 lat
  spędził z Elżbietą Branicką – swoją żoną. Oglądamy kolejne obrazy – dwuletniego i czteroletniego Zygmusia. Dwuletni Zygmuś rozmyśla nad
 zburzonym domkiem z kart – widzi już kruchość ludzkiego życia. Czteroletni Zygmuś ubrany jest w strój myśliwski.
       W saloniku pod wieżą znajduje się portret babci Zygmunta z Czackich Krasińskiej - „strasznej babuli”. Z przełomu XIX-XX wieku pochodzi
 klawikord nazywany „pianino – żyrafa” - struny skierowane są do góry. Na ścianie wisi grafika z 1822 roku, na której przedstawiony został pierwszy
 kościół w Opinogórze.
      Przechodzimy do prywatnej kaplicy. Na górze wisi „Madonna z Dzieciątkiem” wg Rafaela wyszywana wzorem krzyżykowym w XIX wieku.
Meble oryginalne z kaplicy zostały zniszczone. W kaplicy znajduje się portret Zygmunta utrzymany w konwencji romantycznej: wzburzone fale  morza,
 skały, czarne tło. Zygmunt był bardzo niskiego wzrostu – miał 153 cm. Tutaj znajdują się ksera płyt – płaskorzeźb przedstawiających sceny z „Irydiona”,
„Przedświtu” i „Nie – boskiej komedii”. Krasiński wydawał swoje dzieła pod pseudonimami np. Spiridiona  Prawdzickiego, Z.K., J.Hr. Kras., Henryka
Ligenzy.  
       Na tym zakończyliśmy zwiedzanie Opinogóry.